Oszczędzanie i kontrola wydatków

Kolejny miesiąc i kolejna rekordowo, wysoka kwota na alkohol. Od następnego miesiąca ta linia pójdzie w dół. Taa, obiecuję to sobie od dłuższego czasu.

Oszczędzanie jest dla mnie bardzo ważą kwestią. Kiedyś usłyszałem bardzo mądre zdanie:

„Nie ważne ile zarabiasz. Ważne ile potrafisz odłożyć”. I to jest właśnie kluczowe sedno odkładania. Z tego względu, że prowadzę własną firmę to nigdy nie mogę być pewny swojego zarobku. Czasami jest więcej, czasami mniej. Mimo wszystko, bez względu na okoliczności, staram się każdego miesiąca odłożyć pewną kwotę na przyszłość.

W ostatnim czasie pojawiła się wiadomość, że Kanye West jest na skraju bankructwa. Muzyk, który jest znany na cały świecie i zarabia krocie na swoich płytach ma problemy z płynnością finansową? Tych którzy słyszeli jak pieniądze potrafią roztrwonić sportowcy lub wygrani w loterii, pewnie nie dziwią się długo po usłyszeniu takiej nowiny. Wystarczy poszukać w internecie wydatków jakie miał muzyk, a wszystko staje się jasne:

– Wesele; 1,5 mln $ z czego 0,5 $ poszło na suknię weselną

– 30 mln $ kosztowały nieruchomości, w tym 20 mln na dom w Beverly Hills

– biżuteria kosztowała 3 mln $

Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania?

Nie jestem typem sknery. Zdarza mi się, wydać spore kwoty na imprezy lub rozrywki, jednak lubię mieć swoje finanse pod kontrolą. W tym celu zbieram wszystkie paragony i prowadzę statystyki swoich wydatków. Jeszcze dwa lata temu opierałem się tylko na kwocie, która widniała na moim koncie. Raz w miesiącu zapisywałem sobie tę kwotę do Excela, dzięki czemu miałem pogląd na to czy udało mi się wzbogacić czy może jednak zbyt ostro zaszalałem w danym okresie. Od jakiegoś czasu zmieniłem swoje nastawienie i zacząłem zbierać rachunki. Od tego momentu rozpisuję wszystkie wydatki w arkuszu kalkulacyjnym. Zachęcił mnie do tego jeden z moich ulubionych blogerów Marian Italiano na stronie www.wktorymbanku.pl. Obecnie jest to jeden z moich ulubionych blogów. Zdecydowanie polecam.

Również oszczędzanie. Dzięki takim rozliczeniom, gdy odchodziłem z korporacji, mogłem sobie sprawdzić jakie zmiany w budżecie muszę zrobić, by nie mieć problemów z wydatkami żyjąc z pensji zarobionej na własnej firmie.

Plik, który posiadam cieszy się sporą popularnością wśród moich znajomych i często proszą o udostępnienie. Mam nawet wrażenie, że oszczędzanie staje się tak samo modne jak życie w stylu „fit”. Bardzo dobry trend i mocno popieram. Jakby ktoś był zainteresowany moim arkuszem to dajcie znać w komentarzach. Wrzucę go do pobrania.

Wynajmowanie mieszkania w Warszawie

wynajem-mieszkania

Siedzę w biurze, popijając Yerba Mate i z tęsknotą zerkam na piękny, słoneczny dzień. Niestety przerwa nie wchodzi w grę, bo obecnie mam wyjątkowo napięty harmonogram. Poza pracą, mam jeszcze na głowie szukanie mieszkania. Dokładnie za 7 dni muszę się wyprowadzić, a dalej nie mam jeszcze przyczółka. W ostateczności wykorzystam mój plan ratunkowy, czyli przeniosę się na kilka dni do rodziców. Wtedy to już będę miał pełną motywację, by sobie coś znaleźć.

Plus w mieszkaniu z rodzicami będzie taki, że codziennie będzie czekał na mnie gotowy obiadek, trawka na działeczce za oknem, a poświęcenie trochę ponad pół godziny na dojechanie do Warszawy również nie jest straszne. W końcu, często żeby wyskoczyć z jednego punktu miasta do drugiego trzeba liczyć się z co najmniej godzinną wyprawą. I oczywiście, dzięki poprawiającej się pogodzie można spodziewać się w najbliższym okresie rozpoczęcia nowego sezonu naszego sportu narodowego, czyli grilowania.

Pierwsze kroki

Tymczasem w temacie poszukiwania mieszkania trwa ostra batalia. Z przerażenie stwierdzam, że od czasu mojego ostatniego poszukiwania, ceny poszybowały ostro w górę. Za wynajęcie dwupokojowego mieszkanka w okolicy Ochoty lub Mokotowa trzeba liczyć się z wydatkiem w granicach 2300 – 2500 zł. Pytanie czy ktoś spadł z hu… śtawki? Oczywistym faktem jest, że w tym momencie zdecydowanie bardziej opłaca się jednak zakontraktować i podpisać cyrograf z bankiem o kredyt.

Pewnie niektórzy się zaczną bulwersować, że to kula u nogi, ograniczenie wolności i związywanie się na całe życie z korporacją, jednak dla mnie są to zwykłe wymówki. Prawda jest taka, że kupno mieszkania nie związuje nas na całe życie z konkretnym miejscem. Taką nieruchomość można spokojnie w przyszłości wynająć lub sprzedać. Sam bym w tym momencie wszedł w pożyczkę gdyby nie to, że mam pewne plany inwestycyjne i najzwyczajniej w świecie, wolę przeznaczyć swoją gotówkę niż ją mrozić w wkładzie własnym. Jednocześnie nie chcę polegać na minimalnym wkładzie, bo pomimo tego, że nie obawiam się kredytu to jednak wolę wejść w kupno z jak największą gotówką, by rat było później jak najmniej.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy może sobie pozwolić na takie podejście. Ważne jest tu odpowiednie zaplanowanie, systematyczność i jednocześnie oszczędzanie. Gdyby ktoś chciał zapoznać się z moim podejściem do oszczędzania to odsyłam do artykułu:

https://piaskownicameksa.pl/oszczedzanie-i-kontrola-wydatkow/

Jakie ceny?

Pozostaje pytanie, skąd się biorą tak wysokie ceny za wynajęcie mieszkań? Właściciele najwyraźniej się cenią i ostro selekcjonują swoich klientów. Tymczasem moje obecne, mimo usilnych prób i prawie codziennych prezentacji potencjalnym mieszkańcom, od dwóch tygodni pozostaje bez nowego posiadacza. Lokum prezentuje dosyć wysoki standard, a cena według mnie jest naprawdę rozsądna. Zresztą, śledząc obecny rynek dostępnych mieszkań, stwierdzam, że również te nie cieszą się jakimś ogromnym wzięciem.

I wiecie co mnie najbardziej denerwuje w obecnym rynku mieszkaniowym? Traktowanie kawalerek jako mieszkań dwupokojowych. Ileś tam przed urodzeniem, moi rodzice mieszkali w niedużym , 40-metrowym mieszkaniu składającym się z trzech pomieszczeń: pokoju, łazienki i kuchni, która była na tyle duża, że możliwe było wstawienie dodatkowego łóżka, dużego stołu i telewizora. Taki pokój miał wiele zastosowań. Był jednocześnie, kuchnią, jadalnią, salonem do oglądania telewizji oraz sypialnią dla gości.

I wtedy takie mieszkanie było uważane za kawalerkę. Według dzisiejszych standardów jest uznawane jako dwupokojowe z aneksem kuchennym. Mimo iż, ma to takie zalety, że w obecnych czasach, stare mieszkanko rodziców awansowało do miana „dwupokojowego” i można je wynajmować za lepszą cenę to jednak, przepraszam bardzo, ale dla mnie jest to zwykła kawalerka. Już nie wspominając o tym, że obecnie mianem M2 jest kwadrat z dziurą na łazienkę, do którego wchodząc od razu jesteśmy w całym mieszkaniu i widzimy wszystko. Ach, faktycznie nasze społeczeństwo się bogaci.

Garaż

Kolejnym, pięknym „bulszitem” jest wzmianka o garażu. Filtruję sobie mieszkania według kryteriów, które uwzględnia posiadanie garażu. Tymczasem, gdy zaglądam do środka ogłoszeń, często znajduję dopiski w stylu:

– garaż dodatkowo płatny 200 zł,

– niekryte miejsce parkingowe przed budynkiem,

– możliwość wynajmu miejsca parkingowego w prywatnym garażu pod blokiem.

Drodzy Państwo wynajmujący mieszkania, zrozumcie, że jeżeli dodajecie kryterium „garaż” do opisu mieszkania to taki dodatek powinien się faktycznie w umowie wynajmu znajdować. Powinniście posiadać takie miejsce, zamiast odsyłać gdzieś pod blok. Cena główna jaką podajecie powinna już uwzględniać wszystko, zamiast na końcu ogłoszenia wspominać, że konieczna będzie dopłata. Przede wszystkim, zrozumcie, że niekryte miejsce na zamkniętym osiedlu to nie jest parking!

Zobacz także jak wziąć kredyt na mieszkanie: https://hipotekaodpodstaw.pl/

Dodatkowo dochodzą jeszcze skandaliczne warunki niektórych mieszkań. Lokale ze standardem PRLu i łóżkami, na których strach usiąść, a co dopiero mówić o przespaniu się. Może się za bardzo czepiam, jednak jak mogę zaufać komuś i podpisać z nim umowę o wynajem skoro już w początkowej fazie, oszukuje i nie potrafi zadbać o swój produkt? Prowadzę własny biznes od czterech lat i trochę już się nauczyłem o prawach rynku. Trzeba inwestować, a jak komuś szkoda pieniędzy na przeprowadzenie remontu to jest zwykłym dusigroszem i z takimi ludźmi w interesy lepiej nie wchodzić.

Jak zwiększyć swoje zarobki

jak-zwiekszyc-zarobki

Chyba każdy zastanawiał się kiedyś jak zarabiać w internecie. Jest to bardzo wygodne, bo praca zdalna pozwala na bardzo elastyczne godziny pełnienia obowiązków, a ponadto niejednokrotnie przynosi zyski znacznie większe niż standardowy etat. Sposobów na zarobek przez internet jest wiele, więc każdy powinien znaleźć wśród nich idealny dla siebie. Bardzo popularne jest na przykład zarabianie na portalach społecznościowych. Polega ono na reklamowaniu na swoim profilu produktów różnych firm, które chętnie korzystają z potencjału promocyjnego, jaki dają miliony aktywnych użytkowników. Innym sposobem na zarobek przez internet jest freelancing. Polega on na podejmowaniu się różnych zleceń na własną rękę. Może to być na przykład programowanie, copywriting lub tłumaczenia wszelkiego rodzaju tekstów.

Oszczędzanie i kontrola wydatków

Taki sposób na to, jak zarabiać w internecie wymaga nieco umiejętności oraz doświadczenia, lecz gwarantuje stosunkowo wysokie zarobki, które są w stanie zrekompensować cały trud włożony w pracę zdalną.

Początki zarabiania w Internecie

Wielu z nas pamięta swój pierwszy dzień w szkole czy w pracy. Z pewnością towarzyszył nam wielki stres i przede wszystkim wielka niewiadoma. Czego tak naprawdę możemy się spodziewać? To samo możemy poniekąd powiedzieć o zarabianiu przez Internet. Początki nie są łatwe dla osób, które wcześniej zupełnie nie interesowały się tym tematem, a i z obsługa komputera mają problemy. To musimy bezwzględnie opanować.

Jeśli chodzi o samo zarabianie w Internecie to najlepiej na początek zacząć od czegoś naprawdę prostego. Być może zarobki nie pojawią się od razu lub też będą znikome, ale w międzyczasie możemy czytać o innych sposobach na zarabiania w sieci. Potrzebne będzie nam z pewnością konto bankowe, gdyż właśnie to tam będą spływać nasze pieniądze za pracę. W każdym przypadku początku zarabianie przez Internet to inna historia. Pewnym jest, że jeśli mamy na dzień dzisiejszy pracę na etat to nie warto od razu z niej rezygnować. Zacznijmy równolegle nasze projekty w sieci i dopiero za jakiś czas zdecydujmy czy faktycznie jesteśmy stworzeni do pracy w domu.