Z życia Meksa # 9: Od Halloween do Andrzejek

Leżeliśmy nago na łóżku, a nasze spocone ciała kleiły się lekko do siebie. Pani Doktor smyrała mnie po włosach, a ja masowałem jej idealny tyłek. Gdy tak odpoczywaliśmy w wyciszeniu po wcześniejszych atrakcjach, postanowiłem uruchomić swój plan:sexy

– Muszę Ci o czymś powiedzieć.

– Tak?

– Jest dosyć konkretny powód dla którego nie chcę mieć dzieci.

– Jaki? – Spojrzała na mnie ze skupieniem.

– Prawda jest taka, że w mojej rodzinie jest sporo przypadków poważnych, genetycznych chorób.

– Poważnie?

– Co jakiś czas trafiają się osoby z zespołem Downa, różnymi niedorozwojami. Astma u babci i dwóch kuzynów. Prawie każdy jest na coś chory. Nawet ja mam swoje laryngologiczne problemy.

– W twoim przypadku to żaden większy problem…

– Dla mnie uciążliwy. Mimo wszystko, inni mają większe problemy.

– Lekko zaskakujące jest to co mówisz. W takim razie, może faktycznie nie ma sensu ryzykować.

Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a w między czasie przyszedł mail od Ewki. Kolejny. W ostatnim czasie produkowaliśmy ogromne ilości korespondencji. Czasami pisała o rzeczach, które jeszcze musi odebrać. Innymi razem przepraszała, a innym najzwyczajniej przerzucaliśmy się winą. Tak typowo, po ludzku… Gdy nikt nie chce się przyznać do błędów i wzajemnie obsypują się winą. Kilka wiadomości wymieniliśmy jeszcze podczas mojego powrotu do domu, siedząc w SKMce. Lekko zmęczony tymi psychicznymi starciami po prysznicu wskoczyłem od razu do łóżka. Nie dane mi było jednak spać w spokoju, bo po 3:00 nad ranemzaczął wydzwaniać domofon. Po podniesieniu słuchawki nikt jednak nie odbierał.

Następnego dnia Pani Doktor chciała się pilnie spotkać. Odwiedziłem ją więc w szpitalu podczas dyżuru. Gdy próbowałem ją pocałować w usta, odchyliła głowę w bok, unikając mojego sposobu przywitania. Wtedy już byłem całkowicie pewien, że czeka mnie ciekawa rozmowa. I faktycznie, tak właśnie było. Na samym początku zrobiła mi wyrzuty, że próbowałem ją oszukać i wcale nie wierzy w moje bzdury o chorobach genetycznych w rodzinie. Nie wnikam jak się tego dowiedziała. Może słabo kłamałem, a może sprawdziła jakiś system typu eWuś w celu sprawdzenia historii chorób moich krewnych. Trochę ponawijaliśmy, tłumacząc jej się dlaczego tak ja okłamałem, a następnie potwierdziła, że połknęła odpowiednią tabletkę. Brzmiała dosyć przekonująco, więc zaakceptowałem jej odpowiedź. Gdy wszystko sobie wyjaśniliśmy, złapałem ją za dupę i zaczęliśmy się ostro całować. Rozsunąłem jej biały fartuch i ściągnąłem głową w kierunku mojego krocza. Leżąc na szpitalnym łóżku do wykonywania zabiegów laryngologicznych, przeżyłem lodzika, który bardziej kojarzy się z porno filmami niż naszą krajową i szarą, medyczną rzeczywistością.

 

Czas mijał, a ja pogrążałem się w kolejnych imprezach, piciu do późnych godzin nocnych i przypadkowym seksie. Moja firma coraz bardziej cierpiała na mojej nieuchwytności i często zamuloną od alkoholu głową. Przez kolejne miesiące miałem na tym nieźle oberwać finansowo poprzez utratę kolejnych klientów. Tymczasem, domofon coraz częściej budził mnie o różnych, późnych porach.

Od czasu lodzika w szpitalu nie widziałem ponownie Pani Doktor. Obserwowałem jedynie jej profil na Facebooku, by zweryfikować czy nowo wrzucone zdjęcia przedstawiają w jakikolwiek sposób powiększony brzuch. Gdy jednak zobaczyłem jej zdjęcia z Andrzejek, w których trzyma w dłoni drinka, mocno się uspokoiłem. W końcu poważany lekarz, nie piłby raczej drinka będąc w ciąży.

Andrzejki tego roku były również ciekawe z innego powodu. Gdy pijany, późnym wieczorem wróciłem do mieszkania, kilka minut po uwaleniu się w swoim łożu, usłyszałem dzwonek do drzwi. Wyjrzałem przez wizjer i nikogo nie widziałem. Tymczasem dzwonek w dalszym ciągu dzwonił. Zgarnąłem więc młotek do rozbijania kotletów i otworzyłem drzwi…

CDN

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer