Z życia Meksa # 8: Z deszczu pod rynnę

Gdy z przerażeniem stwierdziliśmy, że na moim kutasie nie ma ani drobiny gumy, Pani Doktor zaczęła szukać jej wokół swojego łóżka. Zareagowałem:

– Jakie to ma znaczenie, gdzie leży?

– Mam nadzieję, że nie utknęła w mojej pochwie.

– Wysikasz. Teraz co innego ma znaczenie. Musimy jechać do apteki.

– Po co?

– Jak to „po co”? Musisz zażyć pigułkę.

– Masz rację. Ale wiesz co… Nie ma się czym stresować. Mamy trzy doby. Jutro to zrobię. Dziś musimy się wyspać.

– Dwie doby. – Doprecyzowałem.

– Jestem pewna, że trzy…

Położyliśmy się obok siebie, jednak wyjątkowo, nawet mimo upojenia alkoholowego, ciężko mi było zasnąć. W pewnym momencie Pani Doktor, znów się odezwała:

– Wiesz co, może nie ma sensu przyjmować tabletki?

– Słucham ?!

– Sam widzisz, że oboje jesteśmy idealnie stworzeni. Ja jestem blondynką, ty blondynem. Mamy perfekcyjne aryjskie geny.

– Co ty pieprzysz ?!

– Sam wiesz, że byśmy mieli idealne potomstwo. Szczególnie, że na mnie już czas. Jeżeli chcę mieć drugie dziecko to teraz jest dla mnie idealna pora.

– Żartujesz sobie w tym momencie?

– Nie. – Po tej odpowiedzi zamilkłem i próbowałem zebrać myśli, które cały czas prezentowały mi dźwięki bębnów odgrywanych przez aborygenów przygotowujących się do swojej kolacji kanibali w aranżacji spokojnego tekstu:

KURWA, KURWA, KURWA! CZY JA JESTEM W JAKIEJŚ JEBANEJ, UKRYTEJ KAMERZE? JAK MOGŁEM SIĘ WPIERDOLIĆ W TAKIE GÓWNO?!!

hbd_toby___skullgirls_valentine_by_zerion-d4zurrt

– Nie chcesz mieć dzieci? – Przerwała dziewczyna moją kontemplację.

– Nie.

– Nie lubisz dzieci?

– Nie… Tzn. nie czuję się jeszcze gotowy.

– Oj, misiaczku… W takim razie musimy się poważnie zastanowić naszą dalszą relacją. Jeżeli nie chcesz mieć dzieci to obawiam się, że nasz związek nie ma przyszłości

Nie dość, że w jednej wypowiedzi nazwała mnie „misiaczkiem” to jeszcze określiła naszą relację „związkiem”. Na szczęście wyraziła wątpliwości co do naszego dalszego kontaktu, więc jest okazja na szybkie zakończenie tej przygody bez żadnej urazy.

– Jeżeli tak uważasz to zrozumiem. Ja nie chcę mieć dzieci i liczę, że przyjmiesz tą pigułkę.

– Nie dobrze, bardzo nie dobrze. Myślałam, że odpowiedzialny z ciebie mężczyzna…

– Opłacę wizytę u ginekologa i tabletkę.

– Nic się nie martw. Sama sobie wypiszę skierowanie.

– Możesz tak?

– Oczywiście. Mogę sobie wypisać skierowanie na co tylko chcę. Nawet w mieszkaniu mam czysty bloczek do recept.

– Świetnie. Czyli mamy uzgodnione. Skoro masz bloczek to jedźmy teraz.

– Spokojnie, jutro to załatwię. Muszę się wyspać, bo jutro dyżur od rana.

Zaakceptowałem jej propozycję, jednak cała sytuacja, szalejący we mnie niepokój oraz niepewność spowodowały, że nie mogłem przez całą noc zasnąć, wiercąc się nerwowo. Pani Doktor stwierdziła rano, że było ciężko spać przez moje przewracanie, a wspólnik po zobaczeniu mnie w biurze uznał, że wyglądam jak chodzące nieszczęście. Opowiedziałem mu całą historię, po czym szyderczo podsumował, że jak za 9 miesięcy będę miał dziecko to Ewkę krew zaleje.

Tego samego dnia zostałem zaatakowany całą masą głuchych telefonów, po odebraniu których panowała jedynie cisza. Po którymś razie powiedziałem delikatnie do słuchawki:

– Ewa?

Telefon się rozłączył…

Zadzwoniłem do Pani Doktor, by upewnić się czy wzięła tabletkę. Zamiast potwierdzenia, usłyszałem:

– Waham się. Naprawdę chciałabym mieć to dziecko.

– Spotkajmy się dziś. Będę u ciebie.

Przez cały dzień zastanawiałem jak to rozegrać. Być grzecznym, a może załapać ją za włosy i zaciągnąć do apteki? Na szczęście, wieczorem miałem już przygotowany plan, który podrzucił mi kumpel. Otworzyła mi drzwi w krótkiej mini oraz prześwitującej koszulce, która lekko odsłaniała jej sutki.

– Napijesz się czegoś? – Otworzyła swoją szafę wypełnioną alkoholami otrzymanymi w prezencie od wdzięcznych pacjentów. Była ich cała masa. Dodatkowo, same znane i markowe alkohole. Kilka Finlandii, Jack Danielsów oraz Martini. Do tego jeszcze wiele innych, różnego rodzaju butelek.

– Nie dzięki. Nie mam dziś ochoty.

– Wyluzuj się.

Popchnęła mnie na fotel, a ja usiadłem. Uklęknęła przede mną i rozchyliła moje nogi. Opuściła swoją prześwitującą bluzkę do poziomu brzucha, a mi gwałtownie zaczęła rozpinać pas. Ściągnęła moje spodnie i bokserki, by móc przystąpić do lizania moich klejnotów. Takie wyluzowanie to rozumiem. Gdy mój kutas już w pełnej okazałości stał na baczność, zanurzyła go w swoich ustach. Nie był to najlepszy lodzik życia, bo trochę szarpała, jednak nie miałem problemu by trysnąć do jej gardła.

 

CDN
Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:


fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer