Z życia Meksa # 6: Sobotni wieczór w nieznanym klubie

Sobotni wieczór, godzina 23:00
Siedziałem sobie w klubie z jakąś dziewczyną, której głowę przykrywała przyjemna dla oka czupryna kręconych włosów gdy podszedł do nas ponad dwumetrowy, łysy koleś z brodą. Wyciągnął rękę i dał nam dwa kupony:

– O północy jest speed dating na dole. Wstęp darmowy. Po wydarzeniu, wszyscy uczestnicy dostaną darmowego browara.
– Hmm, kusząca propozycja. – Odpowiedziałem i zabrałem kupon od klona Gortata.

Po nawijałem jeszcze chwilę z dziewczyną, a z tego względu, że nie widziałem w niej większych oznak na możliwą „głębszą” eskalację znajomości to wymieniliśmy się numerami i odszedłem pod pretekstem konieczności odnalezienia znajomych.
Po chwili trafił się Tryl, który przybył do mnie szybkim krokiem:

– Stary, zobacz tą czarną. Jak ona się na mnie patrzy.

Zerknąłem i zauważyłem piękną brunetkę o wielkich piersiach i wspaniale wyrzeźbionych nogach, które aż zapraszały, by zbadać wyższe zakątki skrywane pod czarną sukienką. Były też oczy i spojrzenie, które z narkotyczną fantazją obserwowało mojego kumpla i wołało „Bierz mnie”. Odpowiedziałem:

– To na co jeszcze czekasz? Podbijaj!

Tryl chwiejnym krokiem oznaczającym już lekkie upojenie alkoholowe, podskoczył do niej i uruchomił swoje taneczno – salsowe podboje. Po kilku minutach, dziewczyna wyciągnęła go z parkietu i przedstawiła się:

– Mam na imię Natasza. Jestem z Ukrainy. A to jest Dimitri. – wskazała na smutnego kolesia – Dimitri szuka kolegów. Porozmawiaj z nim.

Tryl szybko się zwinął i wrócił do mnie przerywając mi inteligentną rozmowę z kumpelą, Żmiją. Graficzka komputerowa, której ksywka pochodzi o nietypowego nazwiska pokazywała mi właśnie na telefonie jeden ze swoich tworów animacji prezentujący stworka z wyjątkowo złośliwym uśmiechem. Kolega opowiedział nam swoją przygodę, popijając kolejnym browarek, jednocześnie analizując sytuację:

– A może niepotrzebnie odszedłem? Może Dimitri nie jest gejem? Jest też opcja, że Natasza chce się zabawić na dwa baty i szuka towarzystwa. Mógłbym sobie pobzykać. Ewentualnie, Dimitrii to jej alfons.
Postanowiłem mu doradzić najlepiej jak tylko może przyjaciel:
– Dobra, przestań pierdolić. Idziemy na Speed Dating. Dostałeś kupon?
– Dostałem. Spotkamy się na dole. Tylko powiem bratu i jego dziewczynie, że chwilowo nas nie będzie.

Na temat Speed Datingu mogę mieć co najwyżej mieszane uczucia. Była to moja pierwsza tego typu impreza, a osobą, która zwróciła na mnie największą uwagę był łysy, otyły koleś, który towarzyszył swojej, równie obfitej w kształty siostrze. Koleżka był ewidentnie pijany, komentował wszystko, a słyszany był w całej sali. Zapamiętałem również człowieka, który był w kolejce przede mną. Niestety, wspominam go negatywnie. Człowiek ten miał częstą tendencję do przeciągania swoich rozmów. Za każdym razem musiałem go przeganiać aż do tego stopnia, że w pewnym momencie niewytrzymałem i zabrałem mu kartkę z notatkami na temat dziewczyn. Tryl, który już kilkukrotnie brał udział w takich wydarzeniach stwierdził później, że takie sytuacje zdarzają się dosyć często.
Oczywiście, były również dziewczyny. Te, niestety, inteligencją nie porywały. Jedyny popis elokwencji jaki najczęściej się pojawiał to standardowe pytanie „Czym się zajmujesz” na co odpowiadałem:

– Rozwiązuję problemy ludzi.
– Aha. Czyli jesteś psychologiem?
– Nie. Rozwiązuję innego rodzaju problemy.
– Jakie?
– Zgadnij?
– W takim razie, w jakiej firmie pracujesz?
– Nie pracuję w żadnej firmie.
– Czyli jesteś bezrobotny?
– Skoro tak uważasz…

Pewnie teraz stwierdzicie, że jestem zadufanym w sobie egoistą, który nie ma szans, by upolować jakąś dziewczynę, jednak gdy pierwsze pytanie, które słyszę od dziewczyny dotyczy pracy to wydźwięk początku rozmowy jest dla mnie jednoznaczny.


Speed dating zakończył się po godzinie 1:00. Udałem się po swoje darmowe piwo i zagadałem do czarnuli z wyróżniającym się biustem. 22 lata, studentka chemii. Rozmowa szła całkiem nieźle, więc zgarnąłem ją na jedną z odległych kanap. Tym razem sytuacja rozwijała się zdecydowanie ciekawiej. Odrobina dotyku pozwoliła mi wyeskalować do pocałunku po czym pojawił się lekko przerażony Tryl i odciągnął mnie na chwilę:

– Muszę znikać!
– Co się stało?
– Jakiś koleś mnie zaczepił na parkiecie i zacząłem się z nim przepychać. Dołączył mój brachol i stracił zęba. Kolesia wyprowadziła ochrona, a ja jadę z bratem do szpitala.
– Jasne. Jakoś wam pomóc?
– Nie. Damy radę. Baw się dobrze.
W tym momencie podbiegła jakaś czarnula do Tryla:
– Chcesz mój numer?
– A daj… – powiedział z lekkim zobojętnieniem. Gdy odeszła, dodał:
– Stary, ta marynarka działa dziś cuda. Dzięki za sugestię.

Gdy wszyscy się zmyli, zostałem tylko ja i Żmija. Ona siedziała z jakiś wysokim kolesiem, więc ja wróciłem do studentki chemii. Pogadać zbytnio nie mieliśmy o czym, więc wróciliśmy do całowania. Po chwili zaproponowałem zmianę lokalu. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do mnie. Następnego dnia, wstała wyjątkowo wcześnie jak na niedzielę, a gdy była już ubrana i gotowa do wyjścia, zapytałem:

– Już wychodzisz?
– Tak. Wybacz, ale nie możemy się więcej zobaczyć. – Odpowiedziała z głową opuszczoną w dół.
Tak jakby miało to wielkie znaczenie, zapytałem:
– Dlaczego?
– Wczorajsza noc była pomyłką. Mam chłopaka. Pokłóciłam się z nim wczoraj i postanowiłam się wyszaleć.

Zawsze mogło być gorzej…

 

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
  • Agnieszka Z.

    Czy Ty nie boisz się hiva?

    • Meks

      Gumki są 😉