Z życia Meksa # 5: Pani Doktor

Dzień po wydarzeniach opisanych w tym miejscu:

Z życia Meksa # 4: Jak nie wyprowadzać się od byłego

odezwałem się do znajomej laryngolog. Postanowiłem zweryfikować moje podejrzane pykanie w Pielęgniarkalewym uchu. Dodatkowo miałem do zrealizowania pewien plan w związku z moją wizytą u Pani Doktor. Ewelina, lat 36, szczupła blondynka ze świetnym tyłkiem. Milf. Ma dziecko, jednak brak stałego partnera. Zaprosiłem ją na kawę. Oczywiście, kawa zakończyła się w jej łóżku. O tym by ją przelecieć marzyłem od co najmniej 5 lat. Gdy przychodziłem do niej na wizytę i widziałem ją w obcisłych, lekarskich ciuszkach, myślałem, że eksploduję.

Zawsze coś było na przeszkodzie, by do niej zagadać. Gdy ją poznałem byłem niedojrzałym studencikiem, któremu wydawało się, że nie ma szans u dojrzałej i szanowanej pani doktor. Gdy znowu pojawiła się moim życiu, byłem już w związku z Ewą. Jako grzeczny piesek, pozostałem przy wyobrażeniu wspólnego seksu z Eweliną. Gdy rozstałem się z Ewą, nie było innego wyjścia. Jako 29-letni i poukładany już koleś musiałem z nią zagadać.

Laską jest wystrzałową. Na nasze spotkanie odwaliła się w krótką miniówkę. Wracając z kawiarni do jej mieszkania, nie było faceta, który by się na nią nie obejrzał. Dodatkowo, cały czas głośno się śmiała z moich żartów i komplementowała jaką mam wspaniałą osobowość. Przyznam, że ego poszło do góry. Szczególnie po tych wszystkich latach, kiedy nie miałem zbyt wiele do czynienia z kobietami, a już w szczególności z randkami. Dowodem na to jest choćby aranżacja spotkania. W miejsce, które wybrałem na spotkanie byłem pierwszy raz. Knajpka „Między Słowami” na Chmielnej jest całkiem przyjemna, jednak średnio sprzyja randkowym klimatom. Przede wszystkim, brakuje kanap na których można więcej wywalczyć w kwestii zbliżenia. Mamy tu wygodne foteliki, które niestety dosyć skutecznie nas oddzielają. Plus jest taki, że kawiarnia jest dosyć ciasna i jak się bardzo człowiek uprze to i tak jest w stanie swoje wywalczyć.

Główny błąd jaki jednak popełniłem to sposób w jaki usiedliśmy. Mimo iż, szybko i pewnie siebie wybrałem nasz stolik to jednak usiadłem frontalnie do niej, blokując sobie jakiekolwiek możliwości dotykania partnerki. Jedyny plus tej pozycji to możliwość podejrzenia jej białych majteczek spod miniówy. Zdjąć jej bieliznę, miałem mieć możliwość podczas kolejnego spotkania. Marzyłem o Pani Doktor latami. Można więc powiedzieć, że marzenie zostało zrealizowane. Czy byłem jednak szczęśliwy? Nie koniecznie. Podczas seksu przydarzyła nam się dosyć nieprzyjemna niespodzianka. Ale o tym już w innym czasie.

Następne dni mijały na wypieraniu myśli o rozstaniu, ostrym piciu, nowych randkach i ćwiczeniach. Apetyt powoli odzyskiwałem, a w duszy przygrywał mi mocno hip hop niczym kawałek TEDE – WYJE WYJE BANE:

„…Życie zrobiło mi flip… I pisze mi milf (milf), tak pisze mi milf. Czy mam ochotę na bara bara?”

Miałem wyjebane. Czasami nawet za bardzo…

Ciąg dalszy nastąpi…

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer