Z życia Meksa # 3: Rozstanie

Po wydarzeniach opisanych w tym odcinku:

Z Życia Meksa # 2: Jak szybko zniszczyć związek

nastąpiła cała seria, nieprzyjemnych i, z perspektywy czasu, chorych wydarzeń. Tym razem tekst piszę długo po ich wystąpieniu, więc nie macie co liczyć na grobową atmosferę. Faktem jest, ze od tego momentu przez długi czas sierpień 2014 będzie w Libre miesiącem z największą utratą wagi.

waga

Po tym jak wygoniłem Ewkę z mieszkania, złapałem za telefon i zadzwoniłem do mojego kumpla, Tryla z prostą propozycją: Picia. Szczerze to nie spodziewałem się, że we wtorek  po 20ej zaakceptuje moją propozycję. Dopiero po jakimś czasie powie mi, że miałem głos, który zdradzał iż coś się stało. Gdy po usłyszeniu zgody wyszedłem za drzwi, ujrzałem moją od kilku minut byłą narzeczoną rozmawiającą z kimś przez telefon. Okazało się, że wezwała policję i czekają pod klatką schodową, nie wiedząc jak obsłużyć domofon. Nie będę w tym momencie się wywodził na temat bystrości panów policjantów, jednak trzeba im przyznać, że tempo mają ekspresowe. Przynajmniej w przypadku tego typu zgłoszeń. Otworzyłem im:

– Państwo do mnie? – Zajebiście, jeszcze policjantka w dodatku. Wiadomo po czyjej będzie stronie.

– A pan mieszka pod trzynastką? – Odpowiedziała.

– Taa… Niewiarygodne, że wezwała policję.

– Co się stało? – Zapytał policjant.

– Puściła się i wywaliłem ją z domu. Proste. Zapraszam na górę.

Podążyli za mną, a kobietka drążyła temat:

– Gdzieś Pan wychodzi? Śpieszy się pan?

– Idę na miasto pić.

– I bardzo dobrze. Widać po postawie, że nie zamierza być dłużny. – Dodał mężczyzna.

Weszliśmy do mieszkania i policjantka zwróciła się do Ewki:

– Słucham, w jakiej sprawie nas pani wezwała?

– On mnie wyrzucił z mieszkania. – Mówiła roztrzęsiona.

– Kto jest właścicielem mieszkania?

– Ja je wynajmuję. – Odpowiedziałem.

– Czy pani również jest na umowie najmu? – Znów się zwróciła do Ewki.

– Nie.

– W takim razie, czemu nas pani wezwała? Czy było zagrożenie życia? Czy ten pan coś pani zrobił?

– Nie. Wyrzucił mnie z mieszkania.

– W takim razie nakładam na panią mandat 500 zł za nieuzasadnione wezwanie policji.

– Ale jak to? Dlaczego mandat? – Zaczęły się pojawiać w oczach Ewki łzy, a ja zacząłem walczyć ze sobą, by jej nie przytulić na uspokojenie. W końcu to była kobieta, z którą jeszcze wczoraj dzieliłem łóżko.

– Proszę dokumenty. Za nieuzasadnione wezwanie policji należy się mandat o takiej kwocie.

– Co? A czy Pani wie kim jest komendant… (nazwisko wiadomo z jakiego powodu pozostanie ukryte)?

– O proszę. Teraz będzie mnie pani straszyć? Poproszę dokumenty!

– Ale… on mnie bił. – W tym momencie nogi się pode mną załamały i usiadłem z wrażenia.

– Gdzie ma pani ślady?

– To było kiedyś.

– Przestań mówić takie głupoty… – Powiedziałem spokojnym głosem.

– Czy wykonała pani obdukcję lub ma pani świadków? – Przerwała blondyna w mundurze.

– Nie.

– W takim razie wymierzam na pani karę w postaci 500 zł. Proszę o wyjęcie dokumentów.

Po wypełnieniu kwitu, blondyna dodała do Ewki:

– Proszę nie płakać. Mogła pani myśleć wcześniej. Teraz proszę wyjść z nami, a jeżeli są tu pani jakieś rzeczy to proszę się umówić na ich odbiór. Najlepiej, proszę zabrać ze sobą świadków. Kim właściwie jest dla pani komendant….?

– Właściwie to nikim…

Po całym wydarzeniu, szybko zszedłem do garażu, a wyjeżdżając z osiedla obserwowałem jak policjanci odprowadzają moją byłą. Od tamtego momentu miałem ją zobaczyć jeszcze dwa, niezwykle frustrujące, razy. Z Trylem popełniliśmy 0,7 podczas którego opowiedziałem mu całą historię. Był to typowy męski wieczór z dodatkowymi atrakcjami jak poznanie jego współlokatorki, pożyczenie mi tytułu „Księga związków, podrywu i seksu dla mężczyzn.” Krzysztofa Króla i pocieszeniami sypanymi od kumpla w stylu:

„Dobrze się stało. Dziwię się, że tak długo z nią wytrzymałeś. Ty i Ewka to był mezalians intelektualny. Znajdziesz sobie kumatą dziewczynę.”

Do domu wróciłem chyba około pierwszej lub drugiej w nocy. Chwiejnym krokiem wyszedłem z taksówki w kierunku mieszkania, do którego nie miałem chęci wracać. Po pijaku zadzwoniłem do Ewki. Odebrał jej ojciec.

– Ewa wróciła do domu?
– Tak. – Odpowiedział.
– To dobrze. – Rozłączyłem się i poszedłem spać.

Następnego dnia pojechałem autobusem na spotkanie do klienta na pełnym kacu, czytając po drodze książkę Króla. Mimo iż, teorie opisane w książce są często dosyć oczywiste lub przesadzone to miał to być dla mnie początek zgłębiania tematu podrywania dziewczyn w dzień oraz zwiększenia pewności siebie w relacjach damsko – męskich. O tym oraz o dalszych przygodach rozstaniowych z Ewką, opowiem w kolejnych częściach.

Ciąg dalszy nastąpi…TU:

Z życia Meksa # 4: Jak nie wyprowadzać się od byłego

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer