Z Życia Meksa # 2: Jak szybko zniszczyć związek

Dzisiaj opowiem Wam jak można szybko zniszczyć związek. Jeżeli czytaliście ten tekst:

http://piaskownicameksa.pl/z-zycia-meksa-1-zareczyny-poczatek-konca/

to wiecie, że jakiś czas temu postanowiłem się oświadczyć. Zanim zdecydowałem się na ten krok, spotykałem się z dziewczyną 3 lata. Wydawać by się mogło, że to wystarczający czas, by kogoś poznać. Moja propozycja została przyjęta i stałem się posiadaczem tzw. „narzeczonej”. Niestety, dosyć szybko po tym kroku przestało się układać. Można odnieść wrażenie, że Ewie po tym wydarzeniu wyczerpała się para lub przestało zależeć. Być może poczuła się wystarczająco pewna naszej relacji po otrzymaniu pierścionka zaręczynowego, że spadła jej motywacja, by się dalej starać. Możliwe, że kobiety mnie teraz nazwą szowinistyczną świnią, jednak gdy wracałem o 20ej po całym dniu pracy, łącząc jednocześnie etat z początkową fazą istnienia mojej firmy, a moja luba, która zmieniała wtedy zatrudnienie, mając całą masę wolnych dni nie potrafiła znaleźć czasu na posprzątanie mieszkania czy ugotowania czegoś do jedzenia to mi się nóż w kieszeni otwierał. Temat zmiany pracy również był interesujący. Nie konsultując tego ze mną, poprzednią rzuciła tydzień po zaręczynach. Ponieważ mieszkaliśmy razem, momentalnie wszystkie koszta zostały przerzucone na mnie. Tymczasem, nowej fuchy szukała miesiącami. Przez prawie pół roku naszego dalszego związku, nie udało jej się nic znaleźć.

Gdy zauważyłem co się dzieje, zacząłem rozmyślać i zastanawiać się co zacznie się dziać gdy będziemy po ślubie. W pewnym momencie postanowiłem spróbować dialogu. Nie jestem typem faceta, który wszystko ma gdzieś. Gdy coś się dzieje to staram się znaleźć rozwiązanie. W momencie gdy nawet rozmowa nie pomagała, mi również zaczął się wyczerpywać kalkulator. Człowiek coraz więcej myślał, odsuwał się i również przestawał się starać.

Może się to wszystko wydawać prozaiczne, jednak wyobraźcie sobie jak się czułem. Ona siedziała ciągle w domu, a ja tyrałem całymi dniami. Pomyślcie jaką frustrację człowiek przeżywa w takiej sytuacji, gdy wraca i widzi brudną podłogę oraz całą stertę niepozmywanych naczyń. W pewnym momencie coś we mnie eksplodowało. Doszło między nami do bardzo poważnej kłótni, w której powiedziałem jej ostro co o tym wszystkim myślę. Nie wnikam w to czy było to wypowiedziane zbyt mocno. Byłem totalnie zirytowany i dałem temu wyraz, bo w głębi duszy liczyłem, że się jeszcze ogarnie.

Dzień po tym próbowała mnie przeprosić, jednak dla mnie zwykłe słowo „przepraszam” nie było wystarczające. Chciałem, by wzięła się w garść i zaczęła robić w życiu coś konkretnego. Niestety, zmiany na lepsze nie było widać żadnej. Można nawet powiedzieć, że zmieniała się w tą negatywną stronę, bo poza lenistwem doszło nagłe wychodzenie z domu bez mówienia o tym gdzie idzie, a dodatkowo przez cały czas pisała z kimś przez telefon. Już samo to, że nagle włączyła blokadę na swoim telefonie dało mi sporo do myślenia. Może się to wydawać szczeniackie, jednak wiedz jedno – jeżeli Twoja druga połówka ustawia nagle blokadę na telefonie to albo chce zwrócić na siebie uwagę i sprawdzić czy się tym zainteresujesz albo naprawdę coś ukrywa.

Ciekawiło mnie z kim się cały czas komunikuje, a z racji mojego sporego obycia z nowymi technologiami, nie było problemu, by sprawdzić kim była ta osoba. Oczywiście, był to facet, a Ewka miała choć tyle sprytu, że szybko usuwała te wiadomości. Jak na nią to było naprawdę spore osiągnięcie. W wiadomościach ostro go bajerowała i wyglądało to tak jakby szukała sobie wyjścia awaryjnego. To co wyczytałem w wiadomościach było już dla mnie wystarczającym powodem do zakończenia znajomości. W moich oczach, dziewczyny, które zdradzają czy szukają sobie „wyjścia awaryjnego” są osobami nie wartymi zaufania i zainteresowania. Jak to zobaczyłem, automatycznie dałem jej do zrozumienia co o tym myślę i natychmiastowo zerwałem zaręczyny.

Wracając do tematu: „Jak można spierdolić szybko związek”. Ja ją traktowałem już jak rodzinę, a ona najwidoczniej nie. Gdy doszło między nami do ostrzejszego konfliktu to wypadało spróbować coś poprawić i szukać rozwiązania zamiast „wyjścia awaryjnego”. Kiedyś słyszałem stwierdzenie, że kobiety są jak małpki. Nie puszczą się jednej gałęzi zanim nie znajdą drugiej. Dlatego, tego typu sytuacje zdarzają się dosyć często. Powodzenie dla wszystkich tego typu dziewczyn, a ja doradzam facetom, by w przypadku odkrycia podobnych zachowań u swojej damy, jak najprędzej ją przegonili. Nie wmawiajcie sobie, że to nie zdrada, bo taka kobieta prędzej czy później i tak odejdzie.

 

Tym razem bez wstawek ze śmiesznymi filmikami czy memami. Tekst ten napisałem kilka dni po rozstaniu i w wyniku emocji może być lekko chaotyczny. Dziś rozpacz, którą wtedy przeżywałem jest mi daleka, jednak nie chciałem nic zmieniać, by uczciwie oddać uczucia jakie wtedy we mnie się kłębiły. Oczywiście, to nie był jeszcze koniec przygód rozstaniowych. Poza wezwaniem na mnie policji jeszcze w dniu zerwania czy późniejszymi pogróżkami, pojawiło się jeszcze kilka innych incydentów. Ale o tym następnym razem…

 

Kumpel dwa tygodnie po moim rozstaniu:

– Dziwne. Jak na singla to masz teraz w domu czyściej niż za czasów Ewki.

Kolejny odcinek:

Z życia Meksa # 3: Rozstanie

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer