uczennica

Wrzesień w Warszawie…

4 września, 8:23 rano

Muranowska

Wychodzę z budynku, mijając dwie małolaty i jednego koleżkę. Na oko jakieś 13-14 lat. Bunkrują się w przejściu jarając papierosy. Czarne, zdzirowate podkolanówki, minimalnie wystające spod spódnic jednoznacznie dają do zrozumienia, iż młodzież obecnie bardzo szybko dojrzewa. Zmierzam powoli w kierunku przystanku tramwajowego, kurwiąc delikatnie pod nosem na złą pogodę. Pakuję się razem ze wszystkimi do tramwaju numer 15 ściskając się niczym w puszce sardynek.

Wrzesień w Warszawie...

Plac Bankowy

Wsiada młodziak z dziewczyną. Białe koszulki. Ona czarna spódniczka, on czarne spodnie. No tak, dziś rozpoczęcie roku szkolnego… Niezły sobie, kurwa dzień wybrałem na poranne podróże o kacu. W tym momencie już zapominam o nawyku bycia wdzięcznym i zdaję sobie sprawę, że dziś miasto będzie wszędzie zawalone.

Młody strasznie kozaczy przy małolacie opowiadając co to on w wakacje nie zrobił, wrzucając w co drugie słowo „kurwa”. Spoglądam na niego, czekając aż jego oczy zostaną skierowane na mnie. Trochę jeszcze czekam i staje się… Wypowiadam:

– Ty do mnie cały czas mówisz?

– Eee, nie…

– Spoko. Głośno nawijasz, a w dodatku spojrzałeś się na mnie, więc myślałem, że coś chcesz.

– Nie, nie. Ale lubię sobie pogadać z ludźmi.

– Serio? Czemu?

– Zawsze można poznać kogoś ciekawego w tramwaju.

– I tu masz rację. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.

Nawijam z nim jeszcze chwilę. Małolata cieszy się jak głupia z naszej rozmowy, a ja nabieram pewnej sympatii do wyrostka. O ile, można kogoś polubić w czasie kilku minut podróży komunikacją miejską.

Centrum

Wysiadam, przybijając żółwika z gówniarzem. Udaję się na dworzec PKP, by ujrzeć jakieś niepokojące komunikaty. Coś jakby SKMka miała nie dojechać do mojej stacji. Sprawdzam Jakdojade. Twierdzi, iż coś przyjedzie. Podchodzę do jakiejś panny z różowymi włosami i pytam się czy jeżdżą dziś pociągi. Twierdzi, że tylko do Zachodniego, więc dziękuję jej i pytam czy fryzura o takim kolorze jest mile widziana przez nauczycieli. Coś tam biadoli, że specjalnie tak ufarbowała na rozpoczęcie. Gratuluję jej pomysłu i idę dalej zweryfikować nieprzyjemne fakty u kogoś kto budzi większe zaufanie. Niestety, żul siedzący na ławeczce  potwierdza, iż do siebie dziś torami nie dojadę. Zajebiście. Rzucam mu złotóweczkę w ramach podziękowania gdy pyta o drobne i idę na tramwaj.

Plac Zawiszy

Standardowe roszady w bardziej ruchliwym miejscu. Wysiada jeden koleś, a na jego miejsce wskakuje chłystek z błękitną marynarką i młodzieńczym zarostem. Na tej samej stacji wsiada babeczka w ewidentnej ciąży. Mając pewność, iż nie jest to przyrost formy dzięki diecie pączkowej, mówię do gówniarza, iż mógłby jej ustąpić miejsca. Dzieciak odpryskuje, iż on tu był pierwszy i ma daleko. Nim zdążyłem mu cokolwiek powiedzieć za moich pleców zaczyna wydzierać się na niego jakiś dziadek narzekając, iż „skurwysyny-dzieciaki nie mają teraz za grosz wychowania”. Do linczu przyłączają się pozostali pasażerowie, a młody wymięka i wstaje. Staję na przeciwko niego łypiąc wzrokiem niczym ciapaty na kebaba przez resztę mojej podróży. Młody jedynie chowa wzrok w podłogę. Wysiadając poklepuje go mówiąc:

– Będzie dobrze. Tylko nie bądź chujem.

Bitwy Warszawskiej

Już dawno po dziewiątej, a ja przesiadam się na mojej ulubionej stacji czując jakbym wybrał się w kosmos. Na szczęście tu już nie ma żadnych bachorów. Do tego wreszcie mogę sobie usiąść. Autobus 191 – linia przeznaczenia. Wyciągam Kindla i odpalam biografię Schwarzeneggera. Docieram do rozdziału o tym jak zainwestował w Boinga i zaczął go leasingować liniom lotniczym. Bystry koleś. Jeżeli ktoś uważa go jedynie za mięśniaka grającego w tandetnych filmach to zachęcam do lektury.

Berestecka

Otwierają się drzwi autobusu, a przed wejściem pojawia się chłopak na wózku inwalidzkim. Prosi o pomoc. Podchodzę i pytam się czy mam złapać wózek od tyłu. Potwierdza. Przechylam go, pomagając wejść.

– Początek roku szkolnego? –  Zagajam.

– Tak. – Odpowiada nieśmiało.

– Spoko, będzie dobrze.

Rozmawiam z nim trochę próbując poprawić mu humor. Czemu tu robię? Sam nie wiem. W teorii mówi się, by traktować niepełnosprawnych normalnie. Pytanie jednak jak ma się zachowywać człowiek, który z niepełnosprawnymi nie ma do czynienia? I dla kogo cała sytuacja jest bardziej krępująca? Dla chłopaka, który musi poprosić o pomoc przy wsiadaniu czy facetowi, który chce pomóc, ale właściwie nie wie dokładnie jak?

PKP Włochy

Wysiadam wreszcie w miejscu docelowym i zagaduję do przechodzącej blondyny. Mówi, że idzie „tu o tu kawałek”, więc przechadzam się z nią. W końcu i tak wystarczająco zmarnowałem poranek, by przepalić jeszcze trochę czasu. Biorę kontakt i wracam pod wiaduktem. Czuję zapach farby, więc sztacham się mocniej. Za rogiem zauważam ziomka robiącego graffiti.

– Siema, co malujesz? – Pytam.

– Nie rozumiem! – Zdejmuje słuchawki i uśmiecha się.

– Pytałem co malujesz.

– Swój pseudonim.

– Nieźle! Słuchaj, tak z ciekawości zapytam: Każdy może sobie tu przyjść i coś namalować?

– Tak. To wyznaczona przez miasto ściana. Każdy tu może coś nanieść. Tylko musisz uważać, bo niektóre symbole to umieszczone przez konkretne grupy. One na ulicy mają specjalne poważanie. Nie chciałbyś ich wnerwić.

– Hah, dzięki za informację. A muszę mieć jakieś pozwolenie od miast? Jakiś papierek? Czy po prostu mogę przyjść z puszką i działać?

– Możesz tu po prostu przyjść.

– Dzięki! – Przybijam żółwika na pożegnanie i lecę przed siebie.

Wpisuję swój kod w domofonie i wchodzę na swoje osiedle. Zatrzymuję się przed jednym z budynków i czytam kolorowe teksty wyrysowane na ścieżce z kostki brukowej:

tekstynachodniku

Ach, przyszłość narodu. Posiadanie dzieci to nie konieczność. Jeżeli ktoś nie potrafi wychować odpowiednio dzieciaka to może powinien zainwestować w gumki? Ktoś może zapytać czy to jest przesłanie tego tekstu. Pytaniem jest czy musi takie być? Może po prostu chciałem napisać coś tak po prostu… Bez celu… Może chciałem zwrócić uwagę na naszą młodzież i komunikację miejską w Warszawie? A może chciałem pokazać znajomemu jak łatwo jest rozmawiać z obcymi ludźmi na ulicy? To już sam, Drogi Czytelniku sobie odpowiedz.

A co do komunikacji miejskiej i obecnych zmian z pociągami to mam tylko jedno zdanie: Wracam do samochodu…

I skoro już jesteśmy przy nowym roku szkolnym 😉

uczennica

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer