Witaj w piątym i szóstym tygodniu. Mam nadzieję, że regularnie wykonywałeś ćwiczenia z poprzedniego zestawu zadań. Jeżeli ominąłeś jakiś dzień to niestety, ale… musisz zacząć od dnia pierwszego. W tej drodze nie ma miejsca na skróty. Odpuszczając
poszczególne dni, oszukujesz tylko sam siebie. Jeżeli było ciężko to pocieszę Cię, że ja również mocno się stresowałem kilka lat temu przechodząc tą samą drogę. By to udowodnić i być może ponownie Cię zmotywować do działania, prezentuję swoje komentarze dla poszczególnych dni.act-518905_960_720

 

Wszystkie zadania z poprzedniego tygodnia znajdziesz w tym miejscu:

Trening uwodzenia # 5: Pierwsza randka

 

 

Raport:

Dzień 22


Kolejna strefa komfortu przełamana. Tym razem zagadywałem ekspedientki sklepów. Mimo iż, później znów je mijałem to nie miałem już obawy, by na nie spoglądać.
Dziś 23
Mimo początkowego stresu, udało mi się na tyle rozkręcić, by w momencie wykonania telefonu być odpowiednio wyluzowanym i z uśmiechem potoczyć rozmowę.
Dzień 24
Pierwszy od dawna dzień, w którym poczułem ogromny stres. Przez długi czas nie mogłem się zebrać, by podejść do jakiejś kobiety. Uznałem, że najpierw zrobię sobie rozgrzewkę tekstem „pięknie dziś wyglądasz. Zrobiłem tak z pięcioma dziewczynami. Później spróbowałem zadanie dnia. Przy pierwszej próbie nie miałem odwagi, by zaproponować podanie mi numeru telefonu. Później zbierałem się około godziny, by podejść do drugiej. Zagaiłem ją o prezent dla kuzynki i zażartowałem, że mam chęć jej kupić chomika, ale nie wiem gdzie jest sklep zoologiczny. Zaproponowała, by pójść do sklepu z zabawki, bo tam mogę upatrzyć coś równie wesołego. Pokazała mi drogę. Zaproponowałem jej imprezę i powiedziałem, by podała mi swój numer telefonu. Początkowo nie chciała, jednak ostatecznie udało mi się ją namówić. Następne podejścia były już zdecydowanie łatwiejsze.
Dzień 25
W pierwszej turze podszedłem do 3ech kobiet w celu rozgrzewki. Wykorzystałem motyw pisaniem bloga. Pierwsza była w porządku, jednak nie była to wystrzałowa laska. Najgorsze było to, że się zdenerwowałem na początku, czułem, że głos mi się załamuje, zapominam słówek i drży mi głos. Przy drugiej już tak nie było. Trzecia była już wystrzałową laską (9/10), a mimo to nie było żadnego stresu. Zacząłem żartować, a ona dodała, ze przypominam jej męża. Nie spytałem czy chodziło o przyszłego.
Odpowiedzi lasek:
– Zastanawiam się czy mnie robisz w chuja czy poważnie piszesz bloga?
– Że jesteś bezpośredni.
– Przypominasz mojego męża.
Po tej sesji rozgrzewkowej przystąpiłem do głównego zadania. Tym razem było zdecydowanie łatwiej.

Dzień 26
Tym razem poszło zdecydowanie łatwiej. Do tego doszła jeszcze pierwsza randka. Co prawda, wyszło dosyć drętwo, jednak najważniejsze jest to, że „pierwsze koty za płoty” zaliczone.
Dzień 27
Coraz lepiej mi idzie odgrywanie scenek i wykonywanie rozmów telefonicznych. Czuję zdecydowanie większy spokój.
Dzień 28
Podobna sytuacja jak z dniem wcześniejszym.

Tydzień 5 i 6:

pobraneCzujesz tą moc? Przez ostatnie 28 dni podchodziłeś codziennie do obcych kobiet. Zdaje sobie sprawę, ze nie jest to łatwy wyczyn (szczególnie jeżeli wcześniej w ogóle nie podchodziłeś) i pewnie czujesz się zmęczony. Dlatego teraz pozwolę Ci przez dwa tygodnie ochłonąć i uruchomić kreatywność.
Gdy ja dotarłem do 29 dnia treningu to jednocześnie czułem się zmęczony, a z drugiej, żałowałem, że z powodu mojej operacji muszę zrobić sobie przerwę. Przez dwa tygodnie nie podchodziłem w ogóle. Po takim czasie, wróciły znowu moje obawy. Dlatego Tobie pozwolę odpocząć, jednak w zdecydowanie bardziej aktywny sposób. Twoim zadaniem jest przez kolejne 14 dni podejść co najmniej do dwóch dziewczyn dziennie i najzwyczajniej w świecie o coś zagadać. Nie masz tu konkretnego celu. To czy Twoim osiągnięciem będzie dowiedzenie się jak dziewczyna ma na imię, która jest godzina czy otrzymanie numeru będzie zależeć tylko od Ciebie. Oczywiście, im ambitniejszy cel tym lepiej!
Jeżeli zapytasz się jaki jest tego sens i czy czasem nie jest to krok w tył to odpowiem zdecydowanie, że… NIE! Takie działania tylko utrwalą Twoją pewność siebie podczas podchodzenia do lasek.
Przykładowo, dzień przed pójściem do szpitala, odegrałem następującą scenkę:
Podchodzę do dziewoi i pytam się ją o coś. Możliwości jest kilka:
– Gdzie jest poczta / stacja PKP/ Rotunda / sklep ze zwierzętami?
– W centrum handlowym ponownie pytam o prezent dla kuzynki.
Starałem się, by rozmowę potoczyć dłużej, sprzedać jej jednego nega i powiedzieć coś wesołego. Ja często robiłem tak, że o coś jej się pytałem po czym zdejmowałem wyimaginowany przedmiot z jej włosów w momencie gdy ona się produkowała. Po jej wyjaśnieniu wrzucałem jakiś motyw rozluźniający. Przykładowo wspominałem, że idealnym prezentem byłoby coś wesołego w stylu chomika lub pytałem się dziewczyny czy nie poznaliśmy się czasem na pielgrzymce do Lichenia.
Gdy sobie chwilę pożartowaliśmy moim celem było powiedzenie jej, że sprawia wrażenie sympatycznej dziewczyny i zapraszałem ją na imprezę do znajomych. Kazałem jej zapisać mój numer i jak będzie miała ochotę to się odezwie. W momencie jak już miała mnie wpisanego w telefonie to mówiłem jej, by puściła strzałkę bym mógł jej smsem wysłać adres. W pierwszej turze na 4 dziewczyny udało mi się w ten sposób uzyskać 3 numery telefonów.
Ostatni przypadek był dosyć ciekawy. Podszedłem do dziewczyny na „Patelni” przy wejściu do Metra Centrum, a następnie powiedziałem „Cześć”. Wystraszyła się i odskoczyła do tyłu i odpowiedziała na moje przywitanie.
– Co jest? Czego się tak boisz? Wyglądam strasznie? – dodałem z uśmiechem na ustach.
– Nie. Po prostu nie jestem przyzwyczajona, że ktoś tu tak do mnie podchodzi.
– W porządku. Już myślałem, ze tak strasznie wyglądam. Przed chwilą byłem w Burger Kingu i być może mam ketchup na twarzy.

Zaczęła się śmiać, a ja popłynąłem ze standardową formułką. Wymieniliśmy się telefonami i tym razem na zakończenie dodałem „ I nie bój się tak ludzi”. Po tym tekście zaczęła się chwilę tłumaczyć i porozmawialiśmy jeszcze przez minutę.
Gdy odszedłem od niej, po pięciu minutach usłyszałem telefon. Wyświetlił się numer „Ada z Patelni”. Odebrałem:
– Halo?
– Słuchaj, nie pomyśl sobie, że jestem jakaś dziwna, ale chętnie bym Cię lepiej poznała. Robisz coś teraz.
– Niestety, jestem umówiony z kimś w Złotych Tarasach. Nie dam teraz rady – skłamałem i poszedłem dalej.
Mimo iż, dziewczyna była całkiem przyjemna to widziałem sensu, by do niej wracać i się spotykać. Wolałem pokazać, że jestem niedostępnym człowiekiem, który ma co robić poza poznawaniem przypadkowych dziewczyn na ulicy. Nie chciałem okazywać desperacji. Poza tym, następnego dnia musiałem wcześnie wstać, ponieważ jutro rano miałem pojechać na operację do szpitala. A zbliżała się już 22:00.
Cała sytuacja napompowała mnie jednak pozytywną energią. Zdałem sobie sprawę, że takich sytuacji będzie jeszcze wiele, a ja rozkręcałem się coraz bardziej. Moja pewność siebie w stosunku do kobiet mocno urosła, a to był dopiero półmetek. Nie mogłem się już doczekać kolejnych podejść i nowych wyzwań. Jaka szkoda, że musiałem chwilowo przerwać trening z powodu operacji.

Spis wszystkich poprzednich części znajdziesz tu:

Trening uwodzenia – spis wszystkich artykułów

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
Close