Możliwości i miejsc poznawania dziewczyn jest wiele. Wszystko w zależności od sytuacji i chęci. Ja sam korzystam z różnych opcji: imprezy, kursy tańca, internet czy podchodzenie na ulicy. Ten ostatni wybór, szczególnie w dzisiejszych, internetowych czasach może się wydawać najbardziej kontrowersyjny. Mocno kojarzy się to z fikcją gdy na myśl przychodzą nam filmowe postacie w stylu Hanka Moodiego, jednak jest to niezwykle efektowna metoda. Bez względu na to jaki sposób wybierzemy, konieczne jest odpowiednie podejście do kobiety, by odnosić sukcesy. Szczególnie gdy podchodzimy do przypadkowej osoby.

beauty-1429402-1599x2404Podrywanie przypadkowych kobiet nie jest jednak tak proste jakby mogło się wydawać płci pięknej. Wiele raz słyszałem od moich koleżanek „Jak ja bym chciała, by ktoś mnie zaczął podrywać na ulicy lub w autobusie. Czemu mi się takie historie nie zdarzają?”. Często też laski do których podchodzę są mocno zszokowane całą sytuacją i twierdzą, że jeszcze nigdy żaden nieznajomy do nich nie podszedł. Jedna kumpela, której przyznałem się swego czasu, że uczę się podrywania i podchodzenia do dziewczyn w dzień stwierdziła, że tu nie ma czego się uczyć, a „wystarczy podejść”. Do tej pory pamiętam mój ironiczny śmiech oraz kumpla jak to usłyszeliśmy.

„Wystarczy podejść”. I te dwa słowa są właśnie najtrudniejsze do wykonania. Chyba każdy doświadczył podwyższonego ciśnienia i przyśpieszonego bicia serca, zwiększonej ilości wydzielanego potu czy trzęsących dłoni lub drżącego głosu w trakcie próby rozmowy z piękną, nieznajomą. Jest to coś całkowicie normalnego i również przez to przechodziłem wiele razy. Dzisiaj jeszcze mi się zdarza mieć dziwne lęki przy rozpoczynaniu tego typu rozmowy. Jest to zachowanie całkowicie naturalne i wynika głównie ze strachu przed odrzuceniem, śmiechem otaczających nas osób. Na pocieszenie mogę dodać, że nieprzyjemne reakcje kobiet zdarzyły mi się mniej niż liczba palców u jednej ręki, a reakcją świadków było głównie zignorowanie sytuacji. Dla mnie zawsze najbardziej stresującym momentem podejścia było poproszenie o numer telefonu. Gdy miałem wokół siebie ludzi, czekałem tylko jak zaczną się śmiać gdy panna mnie zleje. Prawda jest jednak taka, że przy większej liczbie świadków dziewczyny chętniej dają numery, a nawet gdy się zdarzy, ze odmówi to czym mamy się przejmować? Tą całą zgrają, obcych nam ludzi, którzy nie mają w życiu nic lepszego do roboty poza podsłuchiwaniem? To my już niedługo będziemy się bawić podczas gorącego wieczoru z nowo, poznaną partnerką, a oni wrócą do swojego nudnego życia przelatującego na kanapie przed telewizorem lub komputerem.

Z podejściem związany jest też drugi problem każdego faceta, czyli tekst, od którego rozpoczniemy rozmowę. Prawda jest taka, że nie ma magicznej formułki, która zapewni nam przychylność dziewczyny i jednocześnie to od jakiego sformułowania zaczniemy rozmowę nie ma większego znaczenia. Możemy również dobrze zacząć świetnym żartem, by później spalić całą sytuację lub zapytać o coś totalnie głupiego (np. o zegarek) i poprowadzić rozmowę na tyle umiejętnie, że dziewczyna będzie tylko wyczekiwać kontaktu z naszej strony. Tu nie ma złotej zasady. Grunt to być przyjaznym, otwartym i na tyle zabawnym, by rozbawić dziewczynę, a jednocześnie nie zrobić z siebie głupka wioskowego. Aczkolwiek, to też czasami działa.

Przechodząc do sedna, postanowiłem Wam zaprezentować swoje początki w podrywaniu kobiet. Liczę, że moja historia zmotywuje kogoś do wyjścia z domu i rozpoczęcia praktykowania doświadczeń z kobietami. Pokażę Wam trening jaki kiedyś sobie zaaplikowałem, by mieć odwagę podchodzić do płci pięknej. Od totalnie podstawowych ćwiczeń jak pytanie dziewczyn o godzinę lub drogę, aż po bezpośrednie podejścia demonstrujące otwarcie to w jakim celu podszedłem do konkretnej osoby.

Sama nauka podrywania może zając konkretnym osobom różną ilość czasu. W moim przypadku, uzyskanie konkretnych rezultatów zajęło około 9 miesięcy. Zdaję sobie jednak sprawę, że gdyby nie moje przerwy to wyniki przyszłyby zdecydowanie wcześniej. Grunt to systematyczne rozwijanie się w temacie i nie zniechęcanie się drobnymi problemami. Polecam również od razu zacząć od tego typu treningu. Żaden poradnik, książka czy szkolenie na Youtube nie zapewni Wam tego co samodzielna praktyka.

Na koniec, kilka szczegółów o tym jak to będzie wyglądało. Każdego tygodnia przedstawię Wam plan na kolejne siedem dni. Otrzymacie konkretne zadania wraz z moimi komentarzami. Dzięki dziennikowi, który wtedy prowadziłem, zademonstruję jak się czułem podczas wykonywania zadań. Jakie miałem obawy oraz zmiany mentalne, które przechodziłem w trakcie treningu.
Całość można podzielić na następujące punkty:

  1. Pierwsze, proste podchodzenie do dziewczyn.
  2. Bardziej bezpośrednie podejścia.
  3. 30 Day Challenge.
  4. Dodatkowe, coraz bardziej wymagające zadania.

Całość zaczynamy w przyszły poniedziałek. Od tego momentu będę Wam prezentował szczegółowy plan tygodnia.

 

Zachęcam do polubienia Fanpage:

https://www.facebook.com/Piaskownicameksa-1058757724168833/

Spis wszystkich poprzednich części znajdziesz tu:

Trening uwodzenia – spis wszystkich artykułów

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
Close