Jestem Meks. Witaj w mojej piaskownicy.

Jestem Meks. Witaj w mojej piaskownicy.

Seks w samolocie / Z życia Meksa S02E01 /

Kto powiedział, że zakończyłem ten cykl na zawsze? 😉

Poprzednie odcinki:

 

plane-1000995_960_720

Pani numer 1

Kierunek lotnisko Barajas. Wybiegam szybko do holu z pokoju hotelowego. Po przebudzeniu zauważyłem, że mój samolot odlatuje o 13:30, a nie o 14:30 jak mi się początkowo wydawało. Gdybym tyle wczoraj nie pił to ta godzina nie miałaby żadnego znaczenia… Nawijam do recepcjonistki, że chciałbym się wymeldować. Panna się uśmiecha i przypomina, że obiecałem jej wino. Zaczyna coś żartować, że jestem typowym facetem, który obiecuje, a później nic z tego nie ma. Wyjątkowo nie mam czasu na nawijkę z laską, więc odpowiadam jej tylko, by się pośpieszyła i wystawiła fakturę. Chwytam papier i lecę do taksówki. Zostało pół godziny.

Pani numer 2

Wbiegam zmachany na lotnisko kierując się w kierunku okienka oznaczonego WAV-cośtamcośtam widząc, iż nikogo nie ma już w kolejce.

 

 

– Heloł, tu Łorsoł, please.

Babczka w białym mundurku z naszywką naszej dumnie brzmiącej marki LOT odpowiedziała po polsku. Nie tylko językiem, lecz także w charakterystycznym dla nas stylu:

– Już jest dawno po czasie! Co pan sobie myśli, że będziemy teraz wstrzymywać samolot?

No tak. I zjebka, pomyślałem. Przez ostatnie dni pobytu w słonecznym i pełnym pozytywnych ludzi kraju, odwykłem od naszego słowiańskiego i bojowego nastawienia.

– Niech się pani nie złości. Ja jestem tylko nieśmiałym chłopakiem. Jak ujrzałem panią w tym pięknym stroju, aż zamarłem i miałem obawy, by do pani podejść. Najmocniej przepraszam. Być może da się coś jeszcze zrobić?

– Chwileczkę. – Odpowiedziała, uśmiechając się delikatnie i złapała za telefon. Zaczęła coś mówić po hiszpańsku po czym odpowiedziała:

– Ma pan szczęście. Jest lekkie opóźnienie samolotu i jeszcze pasażerowie nie wsiedli. Proszę włożyć walizkę na linię.

Pani numer 3

Maszerowałem dalej już zdecydowanie spokojniej. Dotarłem do pasażerów czekających grzecznie w kolejce do przejścia na samolot dostrzegając iż nawet nie rozpoczęło się wsiadanie. Kierując się jedną ze swoich życiowych zasad, czyli unikania jakichkolwiek kolejek usiadłem spokojnie na krześle. Po chwili załoga coś zaczęła mówić do pasażerów, którzy następnie zaczęli się z irytacją na twarzy rozchodzić. Jeden, starszy pan z dłuższą bródką usiadł koło mnie.

 

– Przepraszam, co się stało? – Zapytałem.

– Jest jakaś awaria. Każą nam czekać. Aktualnie nie wiadomo ile to potrwa.

Podziękowałem za informację i poderwałem z miejsca w kierunku jednej, brunetki z nadzwyczajnie okazałymi piersiami i pięknym rozcięciem na obcisłej spódnicy. Akurat w życiu miałem całkiem niezłe szczęście z tak wyglądającymi damami, więc nie mogłem się nie przywitać:

– Przepraszam, nie słyszałem komunikatu. Coś się stało?

– Tak. Jest jakaś awaria i będzie opóźnienie.

– Poważnie? Masakra. Nie powiedzieli jak długo?

– Na razie nie wiadomo.

– Ech, czemu takie rzeczy zdążają się tylko naszym?

– Dokładnie! Latam średnio dwa razy w tygodniu i nigdy nie miałam problemów z innymi liniami. Tylko LOT!

– Hah, do tego jeszcze za kanapki każą płacić! – Odpowiedziałem z lekko zadziornym uśmiechem i zacząłem ciągnąć rozmowę – To gdzie tak często latasz?

– Gram w reklamach i często kręcimy w różnych krajach.

– Jesteś aktorką?

– Początkującą. – Uśmiechnęła się.

– Pięknie! Z daleka widziałem, iż musisz być kimś ciekawych.

– Dzięki. A ty czym się zajmujesz?

– Obecnie prowadzę projekt dla klienta z Belgii i posiada spory oddział ludzi w Madrycie. Dlatego co jakiś czas tu wpadam.

– Ambitnie.

– Może i tak. Ale za to ile czasu traci się na loty! Swoją droga, chodź po jakąś kawę. Tu pewnie jeszcze stracimy sporo czasu.

– Nie wiem czy powinniśmy odchodzić… A jak otworzą?

– To poczekają! Jak mogą odlecieć bez królewskiej pary? – Uśmiechnąłem się, a ona razem ze mną. – Chodź! Tam jest kawiarnia. Będziemy widzieć jak coś się zacznie dziać.

– Ok. Jak masz właściwie na imię?

– Blabla. A Ty? – Przyjmijmy, że Meks.

– Bla bla bla. – Przyjmijmy, iż Pani numer 3.

Pani numer 4

Cała sytuacja z awarią samolotu okazała się poważniejsza niż początkowo się wydawało. O 5 godzin poważniejsza! Tak, naprawienie usterki zajęło ponad pięć godzin! Pani numer 3 dawno zdążyła mi się znudzić, a w międzyczasie lepszym towarzyszem do rozmowy okazał się pewien doktor psychologii, który pisał obecnie swoją pierwszą książkę.

Gdy w końcu udało się zasiąść na odpowiednim miejscu stalowego ptaka, okazało się, że siedzę obok niezwykle sympatycznej blondynki. Jej sympatyczność polegała głównie na całkiem kształtnych piersiach i ustach z dzióbkiem w stylu Angeliny Jolie. Przedstawiliśmy się sobie, by po chwili usłyszeć, że są jeszcze jakieś problemy z samolotem. Usunięcie usterki zajmie dodatkowe pół godziny. Pięknie…

Mimo wszystko, podchwyciłem sytuację, by odpalić trochę swojego czarnego humoru i zacząć sobie żartować z całej sytuacji. Trochę poudawałem panikę twierdząc, iż na 100% spadniemy i śmiejąc się, że wiozą nam silnik gdy po płycie lotniska przejeżdżał samochód. Dziewczyna pękała ze śmiechu, więc z czystym sumieniem można było uznać, iż sesja rozluźniająca się udała. Teraz można było zejść na inne tony rozmowy. Okazało się, że Pani numer 4 mieszka od kilku lat w Hiszpanii, a pochodzi z Polski. Swoją polskość utrwala oglądając TVN 24 i słuchając polskiego hip hopu. Szybko zaczęliśmy przeskakiwać z tematów Tede, słabych polskich komedii oraz pracy w Madrycie. W pewnym momencie wpadliśmy w największe turbulencje jakie miałem okazję doświadczyć.

Nie jestem może częstym pasażerem linii lotniczych, jednak z reguły kilka lotów w ciągu roku zaliczam. Wydaje mi się, że przez kilkanaście lat jakieś doświadczenie już zdążyłem nabyć w tej kwestii. A jednak, nie dość, że mieliśmy przed odlotem rekordowo długą awarię to w dodatku jeszcze teraz zaliczamy turbulencje, które pięknie wprawiają w podskoki biust siedzącej obok mnie damy. Zażartowałem ponownie, iż to pokłosie awarii i zaraz spadniemy. Tym razem jednak przesadziłem bo Pani numer 4 ewidentnie się stresowała. Uśmiech zamienił się w przerażenie. Nerwowo pocierała rękę o rękę. Złapałem ją za jedną, zbliżyłem do siebie i wyszeptałem, że wszystko będzie dobrze. Uśmiechnęła się i przyłożyła swoją głowę do mojej.

W tym momencie aż się prosiło, by ją pocałować. Mimo wszystko, nie zrobiłem tego. Gdy sytuacja z turbulencjami się uspokoiła, wróciliśmy do luźniejszej rozmowy. Tym razem jednak ze zdecydowanie odważniejszymi gestami. Trzymaliśmy się za ręce, szeptałem jej do ucha trzymając ręce na jej udzie lub kolanie. Romantico… Sytuacja rozkręcała się bardzo szybko i doskonale wiedziałem, że do seksu niewiele nam brakuje. Miałem okazję zrealizować jedną ze swoich fantazji, czyli po raz pierwszy przelecieć dziewczynę w samolocie. Wystarczyło tylko odpowiednio pokierować sytuacją. Mimo wszystko, nie zrobiłem tego.

W pewnym momencie zacząłem wyhamowywać całą sytuację. Zbliżała się 23:00, a my przekroczyliśmy przestrzeń naszego pięknego kraju. Blondyna zaczęła przysypiać, a ja postanowiłem ją zostawić w spokoju. Tuż przed północą staliśmy już na lotnisku czekając na odzyskanie naszych walizek. Pani numer 4 odzyskała swoją pierwsza. Uśmiechnęła się. Wystarczyło w tym momencie podejść i wziąć od niej numer telefonu, by odpowiednio zadbać o jej atrakcje w czasie pobytu w Polsce. Mimo wszystko, nie zrobiłem tego.

Czemu w takim razie to wszystko robiłem? Tak bez celu?  Zapakowałem się w taksówkę i wróciłem do swojej kobiety. Wydarzenia, które właśnie opisałem wydarzyły się w momencie gdy byłem w związku. A zaczepiałem te kobiety, by nie zapomnieć o „Grze”. Polecam to wszystkim. Każdy facet musi się czuć mężczyzną, który wie, iż może mieć każdą. Ponadto, prawdziwy mężczyzna nie wykorzysta tego do zdrady. Facet, który zdradza swoją kobietę jest zwykłą cipą.

woman-bed-female-attractive

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer



Close