Któregoś tam lutego 2014

– Wczoraj byłam pierwszy raz od dwóch miesięcy na Cross Fit i wszystkie mięśnie mnie bolą. – Zarzuciła temat dziewczyna na randce.

– Poważnie? – Podjąłem temat – Tu też Cię boli?

– Ej, nie rozpędzaj się tak. – Powiedziała z uśmiechem i dodała – Zawsze byłeś taki odważny?

– Nie. Tak naprawdę to jestem nieśmiałym chłopcem.

– Uważaj, bo Ci uwierzę.

– Tak? To posłuchaj co mi się przydarzyło podczas ostatniej rozmowy rocznej w korpo.

Dwa dni wcześniej siedziałem sobie w salce konferencyjnej w pracy przed laptopem, czekając na mojego nowego-byłego-niedoszłego szefa, który wiecznie się spóźniał. Po kilku minutach usłyszałem dźwięk komunikatora informujący o jego gotowości i pozwalający po naciśnięciu zielonej słuchawki rozpocząć moją coroczną gierkę zwaną „Ocena roczna”. Tym razem ciężko było się czegokolwiek spodziewać. Mój obecny boss był już trzecim człowiekiem, który musiał odbębnić ze mną taką rozmowę w ciągu mojego ponad trzyletniego stażu pracy, a niepewność potęgowało kilka dodatkowych czynników.

Pierwszym była nieznajomość człowieka, którego przez prawie rok współpracy widziałem tylko raz podczas delegacji we Francji. O drugim stanowiła restrukturyzacja firmy i przejęcie przez inną korporację, która powodowała, iż panował w organizacji spory chaos, a projektów i zarazem pracy było niewiele. Ostatnim, lecz najbardziej ważnym było to, że przez ostatni rok byłem mocno zaangażowany w rozwój mojej własnej firmy i jak tylko mogłem to poświęcałem na etat jak najmniej czasu. W dosłownym znaczeniu – opierdalałem się.


Rozmowa zaczęła się od standardowej nawijki „How are you”, która trwała wyjątkowo długo. Podyktowane było to zapewne panującym w naszych umysłach uczucia, że to już nasza ostatnia rozmowa w korpo, a wkrótce się rozstaniemy i w wyniku przejęcia każdy pójdzie w swoją stronę. Brakowało jeszcze tylko jakiejś klimatycznej muzyki. Przykładowo, takiej:

Po chwili przeszliśmy do głównego motywu naszej pogawędki, by już w pierwszym zdaniu zniszczyć w moją psychikę i rozłożyć mnie na łopatki. Wiedziałem, że będzie dziwnie i nietypowo, ale nie aż tak:

– Słuchaj, bardzo trudna jest dla mnie ta rozmowa. Ciężko mi jest ciebie oceniać, bo mimo iż słabo się znamy to dokładnie wiem jakim jesteś typem człowieka. Ja też kiedyś byłem bardzo nieśmiały. Jak zaczynałem tu pracę to również wielkim stresem było dla mnie każde spotkanie, rozmowa telefoniczna czy nawet wysłanie maila do większego grona. Być może tego nie wiesz, ale jestem w połowie arabem. Wyobraź sobie jak miałem ciężko w dzieciństwie gdy nikt nie chciał się ze mną bawić. Na studiach też byłem typem samotnika. Dlatego, przez długi czas w firmie również byłem tak niewidoczny jak ty. Po prostu, kontakt z większą liczbą ludzi stanowił dla mnie wyzwanie i robiłem wszystko sam. Doskonale cię rozumiem, bo sam przez to przechodziłem i postaram się ocenić ten rok, by ta ocena była jak najbardziej odpowiednia.

 

– Tak, Ciapaty zaraz na wstępie usprawiedliwił moje całoroczne obijanie jako objaw nieśmiałości

– Ej, nie mów tak. – Obruszyła się Julia. – Nie lubię rasizmu.- Jak możesz na mnie mówić rasista? Nie mam nic do ciapatych, ani ludzi o innych rodzajach skóry. Przez długi czas pracowałem z hindusami i uważam, że to świetni goście. Ciapaty to zwykłe słowo, a jak kogoś to boli to niech nabierze trochę dystansu. Mnie nie krzywdzi gdyby ktoś powiedział na mnie „białas”. Jeżeli murzyn się obraża jak nazywa się go murzynem to oznacza, że ma kompleksy. Wracając do tematu, dziś ciapaty wysłał mi dokument z moją oceną. Otrzymałem 82% realizacji celów za nierobienie nic.

– Widocznie jesteś dobry w „nierobieniu nic”.

– Ja jestem we wszystkim dobry.

Podczas dalszej rozmowy jeszcze kilkukrotnie wrzucałem podczas rozmowy słowo „ciapaty”, by wybadać jej reakcję. Na koniec stwierdziła, że jestem bardzo męski, bo nie przejmuje się zdaniem innych i z dużą chęcią pojechała ze mną do mojego mieszkania.

Ta historia jest w 100% prawdziwa i wydarzyła się rok temu pod sam koniec mojej historii w tej firmie. Czego dowodzi? Absolutnie niczego… Aczkolwiek, jak ktoś będzie chciał na siłę znaleźć przesłania to może przyjąć za morał jedną z dwóch propozycji:

  1. Nie ważne co byś robił w korporacji. Jak masz umowę na stałe to musisz poważnie podpaść, by zostać zwolnionym.
  2. Jak zachowujesz się odpowiednio i jesteś prawdziwym samcem alfa przy kobiecie to i tak zaciągniesz ja do łóżka. Nie ma tu znaczenia, że robisz lub mówisz coś czego ona nie akceptuje. Grunt, że masz własne zdanie i wyjebane na to co mówią inni.
Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
Close