Podryw w sklepie

Podryw w sklepie

Podryw w sklepie – Trochę przewrotnie jednak w dalszym ciągu na temat 🙂

Zastanawialiście się kiedyś jak ciężko jest obecnie znaleźć dobre pieczywo? Jak nie to odpowiem: Cholernie ciężko! To co obecnie sprzedaje się w sklepach przeważnie ciężko nazwać pieczywem. Przynajmniej w odniesieniu do tego co mieliśmy przyjemność próbować w latach 90ych. Wtedy nie miał znaczenia czy częstowaliśmy się chlebem żytnim, pszennym czy takim „od babci”. On po prostu smakował rewelacyjnie. Był pięknie wypieczony na naturalnych składnikach. Nie na jakiejś chemii.


Ok, zgodzę się, że i dziś możemy znaleźć dobre pieczywo. Przeważnie jednak w specjalistycznych piekarniach. Jeżeli chodzi o małe sklepy lub dyskonty to raczej małe szanse. Bułki pszenne smakują jak styropian z kurzem. Pieczywo żytnie jest przeważnie tworzone z mrożonego ciasta. Mówiąc krótko, nie ma lekko. Dlatego tym bardziej niezmiernie się ucieszyłem gdy 50 metrów od mojego biura powstał sklepik, który sprzedaje naprawdę dobre pieczywo. Nawet bez czytania etykiet da się poczuć, iż mamy tu do czynienia z lepszej jakości składnikami.

Świeże bułeczki i soczyste brzoskwinki

Mało tego. Nawet jak na tak nieprzyjemną, zimową porę roku jaką mamy obecnie, sprzedają tam całkiem niezłe pomidory. A pomidory czy warzywa i owoce w zimę to podobny temat do dyskusji. Po prostu, nie da się trafić nic ciekawego. Wszystko jest napędzane chemią i transportowane do nas z daleka. A w tym sklepiku jednak są naprawdę dobre. I wszystko byłoby pięknie gdy nie… ekspedientka.

Podryw w sklepie
Taaa…. Mała, czarnulka. Na oko jakieś 22 lata. Mniejsza jednak o wiek. Grunt, że tyłek ma soczysty niczym najlepsza brzoskwinka. Aż się prosi o klapsa podczas podawania kabanosa. Mimo wszystko, nie można jednak podrywać każdej laski jaka jest w zasięgu. Znalazłem fajny sklepik w okolicy i nie ma sensu tego psuć. Niestety, nie ma tak lekko. Jako człowiek z 32 latami na karku już zdążyłem się nauczyć rozpoznawać oczy panny, która na mnie leci. A w jej spojrzeniu ewidentnie można to dojrzeć. Wręcz mówią:
– Weź mnie za rękę, zaprowadź na zaplecze i zdejmij majtki.

Podryw w sklepie

I to dodatkowo komplikuje sprawę. Bo z jednej strony jestem w stanie podryw w sklepie odpuścić. Jednak, gdy widzę laskę, która aż się prosi to ciężko przepuścić okazję. Wszak, potrawa niemal sama wchodzi mi na talerz. Problem jest jednak taki, że panny nie są aż tak wyuzdane jak to chcą nam przedstawiać trenerzy uwodzenia. Jeżeli dziewczyna idzie z Tobą do łóżka to w 9 na 10 przypadków chce z Tobą związku. Naprawdę ciężko jest trafić na taką, która chce się tylko spruć w łazience (pomijam w tym momencie imprezy w klubie). W tym przypadku szanse, że się obrazi po jednorazowym numerku są raczej duże. A skoro tak to będę raczej spalony w tym sklepiku.
I cóż tu począć? Zrezygnować z zajebistych bułeczek dla jednorazowego numerku? Choć w sumie, laska też ma całkiem fajne bułeczki. Osobiście, decyzję już raczej zdecydowałem. Dziś o 7:43 rano stojąc przed ladą sklepu, patrząc w jej maślane oczy i jednocześnie zerkając na piękne bułeczki z ziarnami dyni oraz serek o smaku chrzanowym podjąłem jedyną słuszną decyzję: Zapłaciłem i nie odzywałem się do niej słowem. Tak będzie lepiej. Seks w tych czasach to nie problem. Za to dobre pieczywo to już całkiem poważne wyzwanie.

Podryw w sklepie

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:


fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
zarządzanie wynajmem mieszkań

Dodaj komentarz