colmodels3

Nauka tańca i szczerość „mężczyzn”

Od jakiegoś czasu chodzę na lekcje tańca. Trochę na Bachatę, a trochę na Salsę Liniową. Pewnego dnia z całą grupą wybraliśmy się na integrację.
Podczas soczku z grupą salsową padła prośba od naszego trenera, by każdy się przedstawił i zdradził co go zmotywowało do dołączenia na zajęcia. Większość osób nawijała o tym jak to lubią tańczyć lub pałają chęcią nauki. Ewentualnie wspominali o tym, że kochają latynoskie klimaty. Ja wstałem i powiedziałem wprost:

– Raz mnie kumpel zaciągnął na imprezę salsową. Zobaczyłem jakie laski tam przychodzą, więc się zapisałem na kurs.

– I słusznie. Na naszych zajęciach poznało się dziewięć par, które teraz są małżeństwem. – Napomknął nasz sensei.

– Które jeszcze są małżeństwem. – Dodał najstarszy z uczestników kursu.

Nie widzę sensu, by ściemniać. Na dwunastu chłopaków, tylko jeden (ksywa Ryś), oprócz mnie powiedział, że przyszedł tu dla dziewczyn. Reszta, podawała wcześniej wymieniane powody. Jasne. Znajdźcie mi faceta, który sam z siebie lubi tańczyć lub chce się tego uczyć. Ok, może teraz przesadzam jednak prawda jest taka, iż jest to niezwykle rzadkie hobby wśród mężczyzn. Przynajmniej tych heteroseksualnych.

Wracając do męskiego grona mojej grupy salsowej to tacy z nich tancerze, że gdy padła propozycja naszego mistrza, by wyjść po soczku na imprezę to tylko ja i Ryś się zgłosiliśmy. Natomiast, gdy udało mi się namówić najfajniejszą laskę na kursie, by również się wybrała to nagle pojawił się spory krąg przedstawicieli mojej płci, by również zaszaleć w Dos Mundos. Ta krótka historyjka doskonale pokazuje jakie wartości prezentuje obecnie męski gatunek. Zero pewności siebie i zdecydowania. Na widok cycków, wariują i chwieją się niczym chorągiewki na wietrze. Panowie, jeżeli chcecie być szanowani to bądzcie uczciwi względem siebie i miejcie odwagę mówić prawdę.
Co do samego klubu Dos Mundos to przyznam, że nie sprawia najlepszego wrażenia. Bardziej można go przyrównać do remizy. Już samo dotarcie nie jest najłatwiejsze, a z zewnątrz można mieć skojarzenia jakby wchodziło się do jakiegoś miejsca gdzie łatwiej dostać po gębie niż potańczyć. Za to klimat… Klimat jest, cóż, inny. Niektórzy twierdzą, że panuje tam magiczna, przyjacielska atmosfera. Można zatańczyć i porozmawiać z każdym. Polecam, jednak pod warunkiem, że umiesz tańczyć salsę. Kursy są więc idealnym rozwiązaniem. Inną kwestią jest czy warto się uczyć salsy? Według mnie, tak. Można podciągnąć się w tańcu, a dodatkowo poznać nowe „koleżanki”. Nie ma tam może dam o latynoskich rysach, jednak jak wyjedziesz do Hiszpanii to będziesz przygotowany 😉
Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:


fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
colmodels3