Mentoring naszych czasów, czyli czy warto słuchać „Coacha”

Według książki Roberta B. Cialdini zatytułowanej „Wywieranie wpływu na ludzi” często sugerujemy się zachowaniem autorytetów. Niczym pawiany w klatce jedzące dokładnie takie same smakołyki jak lider ich plemiona, ludzie przybierają zachowania osób o wyższym od nich stanowiskach lub tytułach. Przykładowo w obecności osoby tytułującej się mianem „Profesora” staramy się zachowywać dokładnie tak jak ona. Jakimi w takim razie autorytetami są wszelkiego rodzaju „Couche” z których tak chętnie bierzemy przykład?

 

– Zaczynamy szkolenie pt. „Jak zarobić milion w jeden dzień”. Ilu jest was na sali?

– Tysiąc!

– A ile kosztował bilet?

– Tysiąc!

– Bardzo dziękuję. Koniec szkolenia.

Krótka bajka o coachingu…

Mimo wszystko, jak dosadna. Wie coś o tym Robert Kiyosaki, który swojego bogactwa dorobił się na książkach uczących tego jak się… wzbogacić. Lekki paradoks, jednak akurat ten robert-kiyosakiprzypadek jest na tyle pozytywny, iż tytułu stworzone przez  pulchnego Hawajczyka są całkiem przyjemnymi lekturami, które nie tylko łatwo się czyta, lecz także posiadają wartości edukacyjne.

 

Psychologowie od wszystkiego

Pozostając w temacie książek, od kilku lat zbiera się u mnie „kupka wstydu” w postaci nieprzeczytanych tytułów, które co roku wręcza mi na urodziny jeden z moich wspólników. Za każdym razem jest to tytuł kolejnego ze znanych motywatorów i trenerów personalnych. Raz był to Wawrzyniak, a raz Grzesiak. Tak, ten sam Grzesiak, który tłumaczył swoim klientom jak usunąć polipa siłą umysłu. Mimo iż, ciągle przekonuję Wspólnika, że Ci wszyscy motywatorzy to jedna wielka śćiema i papka marketingowa to jednak on z siłą uporu namawia mnie do zapoznania się z ich dokonaniami. Książki te nudzą mnie wyjątkowo, ponieważ czytając je czuję się jakbym przeglądał pamiętnik gimnazjalisty odkrywającego prawdy oczywiste, ubarwione komentarzem „Jesteś zwycięzcą”. Oczywiście, teraz mocno spłyciłem, jednak faktem jest, że w tych tytułach nie znajduję nic odkrywczego. Zdecydowanie wolę sięgnąć po lektury, które faktycznie przekazują wartościowy kawał wiedzy.

 

Prawda jest taka, że większość osób zajaranych samorozwojem tylko gada o rozwijaniu i motywacji. Jeżeli ktoś chce mieć więcej pieniędzy lub sypiać z najpiękniejszymi kobietami to zwyczajnie zacznie działać w tym kierunku zamiast leżeć na kanapie i czytać poradniki motywacyjne czy oglądać filmiki na Youtubie mentorów, doskonałych w każdej dziedzinie. Ja wyznaję tylko jeden filmik:

 

Śmieszne, oklepane i tandetne? Jak najbardziej się zgodzę. Mimo wszystko przekazuje 100% wartości. Ile jest osób, które tylko śledzą teorię rozwoju w konkretnej dziedzinie wiedzy, a ile naprawdę działa? Jeżeli faktycznie chcesz się rozwijać to rusz dupę i działaj!

 

Wylecz swojego polipa siłą umysłu

Nie potrzebujesz do tego psychologa, który twierdzi, iż da się wyleczyć polipa siłą umysłu. Nie jesteś w temacie? Wpisz w google „Mateusz Grzesiak polip”. Można się przy okazji nieźle ubawić.  A gdy już zapoznasz się z materiałem, zastanów się jak można wierzyć w skuteczność pracy człowieka, który tworzy takie wymysły?

Ok, ale aby nie być gołosłownym, postanowiłem lepiej zapoznać się z twórczością tego pana. W końcu, poza całkiem nieźle stworzonym filmikom na Youtube, człowiek ten jest także autorem książek. Nie chciałem, by internetowe recenzje wywarły wpływ na mój wybór, więc wybrałem się do księgarni i kupiłem przypadkowy tytuł. Padło na „Success and Change”. Tytuł kojarzący mi się trochę z nomenklaturą IT i praktykami ITIL, uśmiechnięty człowiek na okładce prezentujący średnio dopasowane ciuchy.

Ksiażka_Grzesiak

Nie będę teraz tworzył recenzji, jednak dla mnie książka ta była wyjątkowo nudnym i wymęczonym  tworem. Przyznam, że katowałem się, by ją ukończyć. Autor najwidoczniej chciał pobić rekord w tworzeniu najdłuższych na świecie akapitów, zapominając o przyjemnych dla wzroku przerwach. Język, którego używał był wyjątkowo mało ekspresyjny i najnormalniej „wiało nudą”. W dodatku wszelkie przedstawione lekcje zawarte w książce zostały niesamowicie spłycone do porównań w stylu igły, którą nie da się wbić gwoździa. Wszystko zostało przedstawione jako wiedza oczywista. Autor jednak chyba zapomniał, że pewne zmiany w życiu nie są już tak oczywiste i by wbić gwóźdź, będąc igłą należy przejść znaczącą przemianę.

Mimo toporności tytułu, zawziąłem się jednak wychodząc z założenia, że przeczytanie jej pomoże mi być bardziej obiektywnym podczas tworzenia tego tekstu, więc mozolnie walczyłem przewracając kolejne kartki. Werdykt jest według mnie taki, iż Grzesiak pisząc książkę poruszającą tematy oczywiste marnuje jedynie nasz czas wymagany do ukończenia książki.

Motywator – Showman

Przejdźmy jednak dalej. Kolejnym ciekawym przypadkiem jest Michał Wawrzyniak, czyli potocznie nazywany Kołcz Majk. Człowiek ze śmieszną, kozią bródką i fryzurą przypominającą mopa uczy nas jak żyć. Już się nie czepiam jego wyglądu (ok, może tylko trochę na wstępie), przejdźmy zatem do jego twórczości.

Dwa najpopularniejszego jego filmy na Youtube:

https://www.youtube.com/watch?v=ERvyBjKdMUo

https://www.youtube.com/watch?v=dp89suL_KUQ

Sporo bluzgów, dużo włosów na plecach (dobra, już się nie czepiam wyglądu), podniosła muzyczka i wykrzykiwanie przekazów, które są dla większości oczywiste. Przynajmniej dla mnie, więc podejrzewam, że dla moich czytelników również. Do tego jeszcze w pierwszym materiale można odebrać przekaz jako namawianie do dalszej inwestycji w rozwój osobisty. Sprytnie.

Zastanawia mnie czemu wyłączone zostały komentarze pod tymi filmikami? Czyżby Kołcza Majka DEMOTYWOWAŁA krytyka?  Mimo wszystko, aby samemu nie wyjść na hejtera, muszę przyznać plus za oryginalność oraz podniosły styl. Nawet jeżeli słowa autora nie są zbyt odkrywcze to jednak dają do myślenia. Ponadto, książka Wawrzyniaka „Nie interesuje mnie bycie zwykłym człowiekiem”, którą pożyczyłem znajomej została przez nią potraktowana jako wręcz genialna lektura. Są więc ludzie do których takie materiały są potrzebne.

Każdy potrzebuje mentora

I jak najbardziej jestem to w stanie zrozumieć. W końcu sam staram się spotykać z inspirującymi ludźmi oraz oglądam filmy, których celem jest nakręcanie mnie i motywowanie do dalszego działania. Jedną z tego typu osób, które mógłbym nazwać Coachem i Motywatorem, a jakiego jestem w stanie słuchać to Gary Vaynerchuk. Gdyby ktoś nie wiedział o kogo chodzi to zachęcam do odwiedzenia jego kanału na Youtube:

https://www.youtube.com/channel/UCctXZhXmG-kf3tlIXgVZUlw

Przedsiębiorca, który z pasją i przekonaniem opowiada o swoich poczynaniach w świecie biznesu. Doradza i motywuje swoich widzów w dalszych działaniach. Tu jest jednak inna sytuacja, bo człowiek ten skupia się jedynie na rozwoju i omawianiu tematów związanych z zarabianiem pieniędzy, czyli na tym na czym się zna najlepiej. Nie zgrywa Alfy i Omegi, która doradzi zarówno jak zarobić milion jak i stworzyć dojrzały związek.

Jako, że rozwój mojego biznesu jest obecnie moją główną pasją to chętnie obserwuję dalsze poczynania Garego. Pytanie jednak czy wytrzymałbym z takim człowiekiem w codziennych kontaktach? Wystarczy spojrzeć na jego zachowanie w filmach. Z jednej strony jest bardzo przyjacielski w stosunku do innych osób oraz swoich pracowników. Z drugiej, cały czas gada. Non stop nawija i mędrkuje. Nie wiem jak Ty, ale ja nie wytrzymałbym długo w otoczeniu osoby, która cały się wymądrza. A już najgorszą sytuacją byłoby mieć takiego szefa. Podejrzewam, że zatrudnionych przez niego ludzi ratuje od szewskiej pasji to, iż Gary ciągle podróżuje i nieczęsto mają z nim kontakt. Przechodząc do sedna… Tak, Gary to świetny koleś. Jednak, w życiu codziennym byłby zapewne mocno męczący.

 

Pozytywna dawka energii

Mimo wszystko, uważam, ze warto mieć pozytywne motywatory. Przykładowo dla mnie w ciężkich czasach była piosenka „Acidland” popularnego kiedyś Myslovitz.

„Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans

Po co ten stres, myślisz, że nie masz nic
Każdy ma – nawet Ty
Czasem trzeba to po prostu znaleźć
Miłość, noc i deszcz, życie też
Dla tego warto starać się
Powiedz, czy naprawdę nic nie jesteś wart
Znajdź to w sobie, tak”

Mi wystarczy tylko tyle, by się nakręcić. A skoro tak jest to podejdźcie też proszę z dystansem do tego co dziś Wam przekazałem. W końcu, człowiek, który ciągle coś robi i sam się nakręca swoją pasją  oraz pracą, a w chwilach słabości odpala piosenkę i momentalnie wraca do walki, może mieć zakłócony obraz codziennej, szarej rzeczywistości. Być może, dlatego nie rozumiem czemu ktoś miałby słuchać i jarać się przekazem wszelkiego rodzaju „Coachów” i tak naprawdę ich praca jest bardzo przydatna społeczeństwu.

 

Wracając do wspomnianej na początku książki Roberta B. Cialdini, opisany w niej został eksperyment, w którym 22 pielęgniarkom zalecono przez lekarza podanie pacjentom konkretnego leku. Szkopuł był takie, iż zadanie zlecono przez telefon, a rozmawiający z nimi lekarz był tak naprawdę zwykłym człowiekiem tytułującym się jako „Doktor”. Lek, który zalecono był środkiem szkodliwym i mógł wpłynąć mocno negatywnie na pacjentów, o czym pielęgniarki powinny mieć świadomość. Mimo to, kobiety bez jakiejkolwiek refleksji wybrały się z przepisanym farmaceutykiem w kierunku chorego. Ten eksperyment pokazuje jak ślepo potrafimy podążać za fikcyjnymi autorytetami. Czasami warto postawić na chwilę refleksji zanim kogoś zaczniemy traktować jako Guru.

 

Dajcie znać w komentarzach co myślicie o moim podejściu do trenerów personalnych. Jeżeli całkowicie się z nim nie zgadzacie to chętnie usłyszę o Waszym zdaniu. Jak zwykle zachęcam do subskrypcji w pasku na górze witryny oraz odwiedzenia mojego Fanpage:

Piaskownica Meksa.


Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:


fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer

  • Bardzo dobrze napisane: jak chce się coś osiągnąć to trzeba działać, a nie czekać na cud!

  • Sama z dużym dystansem podchodzę do takich specjalistów, choć są osoby którym byłabym w tej kwestii zaufać jak straciłabym wiarę w siebie

  • „Zdelegalizować kołczing i rozwój osobisty!” – aż chce mi się krzyknąć. O, Krzyknęłam. To już nie jest czysta chęć pomocy i czysty altruizm tylko czysty biznes. Pozostaje nam jedynie podchodzić do tego całego zjawiska z dystansem i zdrowym rozsądkiem, w końcu nikt nie zrobi nam tak dobrze jak my sami sobie. A na marginesie- masz nową fankę. Zostaję u Ciebie. Deal with it 😉

    • Meks

      Ależ proszę bardzo. Jakoś się przemęczę 😀