Mekultura #2_ Mroczne filmy i komiksy akcji

Mekultura #2: Mroczne filmy i komiksy akcji

Po roku wracam z drugą częścią Mekultury. Czasz szybko mija 😉 Rozłożyło mnie przeziębienie i uznałem, iż nie będę się kopać z naturą i najzwyczajniej postanowiłem odpocząć przez kilka dni. Przynajmniej mogłem nadrobić kilka filmów.

Dwa filmy na przystawkę

Na początek, nastąpiło totalne rozczarowanie Alien Convenant i pozytywne zaskoczenie Watchmen. Nowego Aliena nie polecam. Ja akurat jestem jedną z nielicznych osób, które zachwycały się Prometuszem. Tam była jakaś historia i zagadka. Tu mamy wszystko podane na tacy i od początku do końca wiemy co się wydarzy dalej.

3008239075_b88336d1f1_zNatomiast w kwestii Watchman to już kiedyś oglądałem ten tytuł, jednak mnie nie urzekł, a opowiedziana historia totalnie uciekła z mojej pamięci. Pamiętam, iż nawet na nim przysypiałem. Ostatnio, po długiej przerwie powróciłem do tego tytułu, by sprawdzić czy faktycznie jest taki słaby jak mi się wydawało. Okazało się to być całkiem pozytywnym zaskoczeniem. Takie 7/10. Mamy bohaterów, którym często bliżej do postaci z komiksu “Chłopaki” niż z “Avengers”. W teorii superbohaterowie, jednak niezwykle ludzcy (przynajmniej większość). Żyją, robią swoje i… popełniają błędy. Czasami tak durne jak próba zgwałcenia koleżanki ze swojego superbohaterskiego składu. Do tego genialne zdjęcia znienawidzonego ostatnio Zacka Snydera i świetna gra aktorska. Przede wszystkim Jackie Earle Haley oraz Jeffrey Dean Morgan. Goście w kolorowych trykotach w opowieści dla dorosłych i z przesłaniem. Dosyć średnie zakończenie, jednak i tak warte obejrzenia. A co do samego Snydera to mimo mocnego obecnie hejtu wymierzonego w jego kierunku to nie ulega wątpliwością, iż ma facet talent. Kibicuję mu dalej mocno. Grunt, by nie zabierał się za ekranizacje komiksów. Niech zrobi coś nowego. Mrocznego, klimatycznego z ponownie z genialnymi zdjęciami. Wtedy nikt nie będzie narzekał.

 

Kaznodzieja

Pozostając w temacie ekscentrycznych bohaterów komiksowych, nadrobiłem wreszcie komiks zatytułowany Kaznodzieja. Przednia zabawa. Dwa sezony serialu tak mnie wciągnęło, iż musiałem po to sięgnąć. I była to bardzo dobra decyzja. Okazało się, iż jest tam jeszcze więcej pokręconych wątków. Przez całą serię towarzyszą nam porąbane historie oblepione krwią, przemocą i seksem. Nie napiszę, iż to erotyka, bo jednak motywy tam zawarte mogą podniecić jedynie największych popaprańców. Po zapoznaniu się z całą opowieścią zastanawiam się jednak kto dopuścił tą serię do wydania w Polsce? Aż dziw mnie bierze, iż w tak mocno religijnym kraju nie zablokowano tego wydawnictwa. Jeżeli ktoś nie czytał to dla łatwiejszego oszacowania kontrowersyjności przedstawionej opowieści dodam, iż jednym z wątków jest potomek Jezusa. Tak, tego Jezusa. Mało tego. By zachować „czystość” krwi, kościół katolicki przez lata nie dopuszczał do tego, by jego krew została wymieszana. I tak, mówimy tu o kazirodztwie. Jeżeli jednak teraz się wystraszyłeś to spokojnie. Komiks jest naprawdę świetny. Przede wszystkim trójka głównych bohaterów została pięknie przedstawiona. Kaznodzieja i jego dziewczyna oraz… wampir uzależniony od alkoholu. Do tego jeszcze Starr. Jedna z najbardziej pokręconych postaci świata popkultury jaką kiedykolwiek mogłem… poznać.

atpus2ukkz7mb4uyhi3e

Avengers: Infinity War

Pozostając w temacie komiksów, zbliża się premiera nowej części Avengers. Poczęstowano nas już nawet zwiastunem:

Jako, iż Infinity War nadchodzi to postanowiłem sięgnąć po tytuły związane z Thanosem. Swego czasu czytałem album wydany przez TM- Semic w ramach Mega Marvel. Faktem jest jednak, iż ta historia już mocno się zestarzała. Poszukałem czegoś nowszego. Zabrałem się za wydane w Polsce przez Egmont Infinity. Niestety, mocno się rozczarowałem. Nie ma tam nic z polowania na kamienie nieskończoności. Mamy za to dosyć płytki wątek z Thanosem i jego synem oraz przeskakiwanie miedzy głównym wydarzeniem, a dodatkowymi tytułami, które go uzupełniają.
Sięgnąłem też za Avengers & The Infinity Gauntlet z 2010 roku. Niestety, po pierwszym zeszycie już miałem pierwsze opory, by dalej to śledzić. W połowie drugiego już całkowicie odpuściłem. Mogę przeboleć prostą i nieciekawą kreskę. Jednak mocno infantylną fabułę, która zapowiada całą historię jest mi już zdecydowanie trudniej. Na szczęście, ktoś mi jeszcze polecił Thanos Rising. I tu już było całkiem nieźle. Historia mocno przypominała początki Lobo, jednak w zdecydowanie poważniejszym tonie.

Wolverine

Old-Man-LoganJak już zauważyliście, mocno ostatnio wsiąkłem w komiksy. Przypominają się trochę czasy nastoletnie, a do tego fabularnie historie obrazkowe mocno ewoluowały i jeszcze lepiej pasują do dojrzałego czytelnika. A jako, iż było to wyjątkowo długie przeziębienie to mogłem dalej nadrabiać zaległości. Na koniec zabrałem się za Old Man Logan wydane w ramach serii WKKM. Przyznam, że czytało się świetnie. Genialne pomysły na ukazanie świata po upadku bohaterów. Klimat rodem z drugiego i ostatniego Mad Maxa. Mark Millar znowu w formie Do tego świetne rysunki Steva Mcnivena. Zdecydowanie polecam. Dla mnie perełka. Mocno krwawa i zapewne nie dla każdego, jednak perełka. A faktem jest, iż krew leje się tu ostro. Fani przekoloryzowanych scen brutalności w stylu Rodrugueza czy Tarantino odnajdą się tu doskonale.

 

 

 

 

 

Wheelman

Warto jeszcze dodać o jednym odkryciu podczas L4. Tym razem filmowym. Wheelman – świetny i emocjonujące kino akcji. I co najciekawsze, wyprodukowany przez Netflix. Dodam jednak od razu, iż nie dla wszystkich. Jeżeli kręcą Cię filmy jednej sceny to tu poczujesz się jak w domu. Tu główny bohater prawie przez 1,5 godziny nie wychodzi z samochodu. W tej opowieści liczy się napięcie, emocje i gra aktorka głównego bohatera. Jako, iż jest to film skupiający się głównie na jednej postaci to jego mimikę i wypowiedzi mamy okazję obserwować ze szczególną uwagą.
Niestety, mało jest takich filmów. W tym momencie do głowy przychodzi mi Locke, Pogrzebany czy 127 Godzin. Jeżeli znacie inne tego typu obrazy to dajcie znać. Dla mnie najlepszym zawsze wyróżnieniem jest uczucie, iż chciałbym po zakończonym seansie obejrzeć dany film jeszcze raz. I w tym przypadku tak właśnie jest. Zdecydowanie polecam!

Trochę rocka

Na zakończenie, muzycznie. Mała perełka i odkrycie ostatnich dni. Kapela The Score z debiutanckim albumem „Atlas”. Piękny kawał, wpadającego w ucho roka. Jeżeli ktoś lubi wpadające w ucho i mocno dynamiczne brzmienie gitar to polecam sięgnięcie po materiał. Na początek zachęcam do przesłuchania najlepszego według mnie utwory z płyty:

To tyle na dziś. Cykl Mekultura ukazuje się rzadko, bo nie mam wiele czasu, by być na czasie z popkulturą. Aczkolwiek, jak tylko znów złapię przeziębienie to na 100% podzielę się z Wami nowymi odkryciami. 😉

Na koniec coś dla oka. Victoria Litver. Zdjęcie opublikowane za jej zgodą. Link do Insta:

https://www.instagram.com/victorialitver/

Przechwytywanie

 

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer

Dodaj komentarz