Jak zwiększyć swoje zarobki

Jeżeli prowadzisz lub prowadziłeś kiedyś biznes, znasz zapewne to uczucie ekscytacji gdy świeży pomysł zaczyna Ci przynosić przychody. Pierwszy klient jest kimś wyjątkowym, a zarobione dzięki niemu pieniądze mają zdecydowanie większe znaczenie niż późniejsze, miejmy nadzieję, większe zyski. Od czasu gdy w 2012 roku założyłem swoją pierwszą działalność, taki rodzaj ekscytacji przeżyłem już kilka razy. Czasami z bardziej, a czasami z mniej pozytywną dawką energii, jednak zawsze, nawet w przypadku gdy pierwszy zysk był niewspółmiernie niski w porównaniu do zainwestowanego kapitału, adrenalina się podnosiła i człowiek czuł niesamowitą satysfakcję, bo okazywało się, że przepis na zarabianie zaczyna działać.

Ostatnio postanowiłem sobie ponownie zafundować tego typu dawkę ekscytacji i zabrać się za uruchomienie nowego biznesu… Ach, kogo ja oszukuje. Może i mamy rekordowy poziom smogu w tym mieście, jednak to nie oznacza, że uda mi się ukryć ten płaszczyk kłamstwa. Prawda jest inna. W wyniku mojego dosyć luźnego podejścia do życia przez prawie rok, moje dochody mocno straciły na swojej świeżości i upraszczając, muszę znów zarabiać na odpowiednim poziomie. Dodatkowo, wrócić do budowania tzw. „wolności finansowej”. Tylko tej prawdziwej, „Kiyosakowej”. Wolę to od razu nadmienić, ponieważ z tego co zauważyłem nie wszyscy mają pojęcie o czym mówią, używając tego pojęcia.

kiyosaki

Robert Kiyosaki

Po zakończonych wakacjach gdzie wyjątkowo dobrze postanowiłem zaszaleć ze znajomymi i jednocześnie mocno uszczuplić swój portfel, przyszła chwila refleksji. Jako, że prowadzę swój budżet i co miesiąc wyliczam w Excelu wszystkie wydatki oraz przychody niczym Michał Szafrański z bloga o oszczędzaniu pieniędzy, szybko zrozumiałem, że jestem na mocnym minusie i bawiąc się tak dalej, moje oszczędności będą się z każdym miesiącem kurczyć. Nie chcąc wracać na etat, wziąłem przykład z mojego wspólnika i postanowiłem uruchomić dodatkowy biznes, który pozwoliłby mi dodatkowo zarobić. Ponadto, postanowiłem się bardziej zaangażować w działalność obecnej firmy, by zwiększyć jej przychody.

Wiadomo jednak, że nic nie stworzy się samo i pod koniec września usiadłem z zeszytem, rozpisując wszystkie możliwości na dodatkowy zarobek oraz biznesy, w które mógłbym wejść. Następnie, każdy z tych pomysłów podzieliłem na kolejne etapy-zadania, które miały spowodować, że słowo stanie się ciałem. Jako, że jestem fanem statystyk oraz procentów, postanowiłem dodatkowo się zmotywować drukując sobie kalendarz na ostatnie 3 miesiące roku i zaznaczałem dni, w których udało się zrealizować konkretne zadanie biznesowe. Cel był jeden:

Uruchomić nowy biznes do końca roku.

Misje, które miałem rozpisane były przeróżne. Od odbycia rozmów biznesowych, spotkań z klientem,  networkingu, wysyłania ofert poprzez uruchomienie strony internetowej czy podpisaniu umowy. Na 92 dni poprzedniego roku, aż w 59 udało się wykonać tego typu zadania.

kalendarz

Mój kalendarz 

Można stwierdzić, że to tylko 64% założonego planu, jednak dla mnie to był ogromnie satysfakcjonujący okres gdzie poznałem wielu ambitnych ludzi prowadzących ciekawe interesy lub zamierzających wystartować z biznesem. Udało mi się rozwinąć swoje umiejętności handlowe, a nawet nauczyłem się czynności, które kiedyś wydawały się „nie dla mnie”. Tak było, między innymi, z mailingiem, którego wykonywania nauczyłem się na początku listopada, a którego używam teraz praktycznie codziennie do różnych celów.

Czy udało się zrealizować główny cel? Odpowiedź brzmi:

Tak.

I to już pod koniec października. Okazało się, że zaraz po rozpoczęciu mojego challengu, poznałem kogoś z pomysłem. Udało się dogadać i działamy. Wszystko poszło błyskawicznie, jednak nakład na początek nie był zbyt wysoki i trzeba było szybko się decydować, więc przyjąłem zasadę, że to odważnych świat należy. Po pierwszych dwóch miesiącach działania, zysk jest niewielki, bo zarobiłem na tym zaledwie 700 zł, jednak na tak początkowym etapie działalności i tak mogę się cieszyć, że jest jakiś zarobek. Do tego temat jest perspektywiczny, więc będę kontynuował projekt. Szczególnie, że znów poczułem tą ekscytację, która powoduje uśmiech na twarzy z pierwszych, zarobionych pieniędzy i napędza do dalszego działania.

Dodatkowym plusem, poza uruchomieniem nowego biznesu jest za to dodatkowe zwiększenie zarobków. Działając na różnych frontach udało mi się zwiększyć swój dochód średnio o 1300 zł miesięcznie. Jak wiadomo, kropla drąży skałę i idąc w tym kierunku mogę się spodziewać dalszych wzrostów. Szczególnie, że schemat działania już mam wypracowany i pierwsze, pozytywne wnioski można wysunąć.

  1. Trzeba zapierdalać. Nic samo się nie zrobi. Ostatnia moja taktyka tylko udowadnia, że skupiając się na konkretnym celu możemy poprawić swoje wyniki w konkretnym aspekcie życia.
  2. Na 100%. Wzrost przychodów o 1300 zł został osiągnięty przy zaliczeniu zaledwie 64% zadań na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy. Można zakładać, że w przypadku pełnego zaangażowania ten wzrost byłby większy.
  3. Siła przyzwyczajenia. Dzięki temu, że wpadłem już w pewną rutynę działania łatwiej będzie pociągnąć dalej temat i osiągnąć jeszcze lepszy wynik w kolejnych trzech miesiącach. Szczególnie, że część zadań, które wcześniej traktowałem jako zaliczenie dnia pod względem biznesowym, dziś są tylko standardowym, dodatkowym zadaniem.

Jak się zapewne domyślacie po punkcie trzecim, przedłużam swój challenge. Tym razem jednak moim celem nie jest uruchomienie kolejnej firmy. Następnym kamieniem milowym jest zwiększenie zarobków. Plan minimum to chociaż 500 zł średniego, miesięcznego wzrostu. Oczywiście, Sky is the limit 😉

Teraz kończę i pędzę na kolejne spotkanie. Dziś rozmawiam z pewnym człowiekiem w sprawie dostawy sprzętu do sklepu internetowego, z którym planuję wystartować. Trzymajcie kciuki, rozwijajcie się, pracujcie i dajcie znać w komentarzu jakie Wy macie plany zawodowe.

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer