cropped-simply-red-1359040-1920x1440.jpg

Dlaczego nie cieszysz się z życia?

Czy nie wydaje się Wam, że za mało jesteśmy wdzięczni za to co mamy? Chociażby za życie. Darowany nam został ogromny dar, a mimo wszystko większość osób dookoła stęka jak to im źle w życiu. W końcu jest tyle powodów:
– brak hajsu,
– brak dziewczyny,
– jestem brzydka,
– jestem głupia,
– muszę iść do pracy.
I tak całe życie. Zawsze źle, zawsze niedobrze. Ciągle coś. Nieustannie nam czegoś brakuje i cały czas czegoś szukamy. Nowej pracy, większych pieniędzy, lepszej kobiety, kariery.
Prawda jest taka, że nie doceniamy tego co mamy. Szczególnie, gdy jesteśmy zdrowi. Wielu ludzi rodzi się chorymi i mogą tylko pomarzyć o takim stanie zdrowotnym lub psychicznym jakie posiada większość osób. W momencie gdy czytasz ten tekst, ludzie siedzą w zakładach psychiatrycznych i jedynie mogą się modlić o to, by im dali deser. Nigdy nie wiedzą co dostaną do jedzenia rano. A my wstajemy i sami decydujemy czy zjemy pieprzoną jajecznicę czy ser. Ja wiem, że to prozaiczny przykład, jednak doskonale oddaje wartość tego co mamy i jak nie doceniamy wartości prostych rzeczy.

33435555390_027f77ca7e_b

Ja sam, zrozumiałem jak cenny jest choćby dar słuchu w momencie gdy go straciłem. Co prawda nie stałem się totalnie głuchy, jednak w wyniku powtarzających się zapaleń uszu doszło do tego, iż znacząco słabiej słyszałem. Często musiałem siadać metr od rozmówcy, by go zrozumieć. Dodatkowo duma nie pozwalała mi się do tego przyznawać. Niewiele osób wiedziało jak źle jest z moimi uszami. I tak naprawdę dopiero gdy te problemy się zaczęły, doceniłem jak wielką wartością są nasze zmysły. Wielu ludzi rodzi się głuchymi, niewidomymi lub niemymi. Oni mogą tylko pomarzyć o pełnej sprawności. Prawda jest jednak taka, że osoby niepełnosprawne często bardziej doceniają życie i możliwości jakie mają niż osoby pozbawione tych problemów.

Obecnie jestem po operacji i przyznam, iż czymś pięknym było dla mnie gdy usłyszałem padający na zewnątrz deszcz. Dźwięk, który uwielbiam (szczególnie zasypiając) był dla mnie niedostępny przed dobre miesiące. Magiczna chwila. Jest tak wiele rzeczy za które mogę być wdzięcznym. Choćby to, że mam 31 lat i dalej mam włosy. A my tylko narzekamy…

Standardowo, nikogo nie krytykuję. Sam byłem kiedyś typem człowieka, który spał maksymalnie długo, by po przebudzeniu zacząć marudzić na konieczność wybrania się do pracy. Następnie schodziłem do garażu i wkurwiałem się gdy widziałem samochód sąsiada, który o kilka centymetrów przekroczył moją granice miejsca postojowego. Wsiadałem w samochód, wydzierając się w czasie jazdy się za kierownicy oraz trąbiąc w korkach na innych uczestników codziennego życia w Mordorze. Wchodziłem do biurowca irytując się na uciekających windą ludzi. Dalej już był tylko szereg, kolejnych irytujących czynności. Konieczność rozmawiania w kuchni z nielubianymi współpracownikami. Nudne spotkania, odliczanie do końca pracy. Ponownie, narzekanie na korki. A na koniec dnia marudzenie z powodu zajętych przyrządów na siłowni i wysłuchiwanie narzekającej na swoją pracę dziewczyny.

I tak codziennie, wiecznie wkurwiony przeciskałem się przez kolejne dni życia. A wystarczyło wstać wcześniej, poczekać ze spokojem kilkanaście sekund na kolejną windę czy… rzucić dziewczynę. To ostatnie to nie jest żart. Jeżeli coś nam się nie podoba to powinniśmy to zmienić niż tkwić bez sensu i powodu. Zacząć zmieniać również siebie oraz być wdzięcznym za to co mamy.

Niektórym może się to wydawać zabawne, ale od jakiegoś czasu staram się w głowie dziękować za to co mam. Nawet jeżeli jest źle, każdego dnia udaje mi się znaleźć coś za co mogę dziękować. Nawet teraz, mimo iż średnio jestem zadowolony z liczby osób komentujących wpisy na tym blogu to jednak mogę być wdzięczny, iż coraz więcej osób śledzi moje wpisy. Czasami odpalam sobie nawet „sesję dziękczynną” z rana, powtarzając w głowie podziękowania za konkretne sprawy. Przypomina to trochę modlitwę, jednak odbiorcą jestem ja sam. W końcu komu można dziękować za poszczególne osiągnięcia jak nie samemu sobie?

pexels-photo-136317

Naprawdę polecam takie podejście. Dzięki takiej krótkiej czynności możemy bardzo pozytywnie wejść w nowy dzień. Szczególnie warto to wdrożyć mieszkając w takim kraju jak my, gdzie wszyscy dookoła są wiecznie spięci i wnerwieni. Wystarczy pójść do pierwszego, lepszego sklepu, by przy kasie spotkać damulkę z irytacją spoglądającą na kasjerkę, która nie może znaleźć reszty. Albo popatrzeć na ludzi w autobusie, którzy złowrogo spoglądają się na siebie, przepychając się w kierunku wolnego miejsca.

Nie twierdzę, że nagłe przekodowanie swojego umysłu w kierunku metafizycznych, różowych okularów sprawi, iż całe nasze życie się zmieni. Oj, nie… Ja przeszedłem długą drogę z wiecznie wkurzonego gościa do osoby jaką jestem dzisiaj. Jest to proces długotrwały i wymaga pełnego zaangażowania w wielu aspektach życia. Mimo wszystko, warto. Dzisiaj sam chętnie odwiedzam byłych kolegów z korporacji. Jadę do nich, dziękując korkom z możliwości dłuższego przesłuchania kolejnego podcastu. A gdy winda ucieknie to tylko kolejna okazja, by pośmiać się z tego innymi osobami w podobnej sytuacji. Dokładnie tak. Bądźcie wdzięczni i pozytywni za to co macie. I nie słuchajcie mamy. Zdecydowanie warto rozmawiać z obcymi 🙂

I nie bądź żyła, polub coś:
Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:


fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer