samotne walentynki

Samotne walentynki to walentynki singla?

Czy samotne walentynki to standard u singla?

Był 13 luty któregoś tam roku

Akurat zadzwoniła moja mama  twierdząc, iż ciotka się na nią obraziła. Co było powodem? Założenie przeze mnie nowej firmy. Oczywiście, nie powiedziała jej tego wprost, jednak ton rozmowy dotyczący mojej nowej działalności był odczuwalnie pomiędzy zazdrością, a wkurwieniem. I pomyśleć, że niedługo mam bawić się na weselu jej syna…

Zbliżały się walentynki. Jest to idealny moment dla każdego puasa. Dziewczyny wtedy z większą chęcią są otwarte na relacje z mężczyznami. Wszak, napędzani marketingiem ludzie boją się, iż będą spędzać samotne walentynki Generalnie, jeżeli jesteś singlem to polecam przejść się do galerii handlowej. Zdziwisz się ile numerów może wpaść w tym okresie. Wyszedłem z jednym z moich Wingów. Generalnie, miałem średnią motywację. Dużo przechodzących lasek powodowało u mnie wymówki w stylu:

– Za gruba…

– Za chuda…

– Za głupia…

Wait! What?

Tak, czasami są takie dni, że po prostu nie chce Ci się działać i przed podejściem tworzysz sobie różne teorie. Grunt, by nie robić podejścia. W teorii chętnie byś spędził czas z miłą panią, jednak jakoś nie masz motywacji. Trochę się pokręciłem po Złotych Kutasach i już miałem wracać gdy nagle ujrzałem ją…

W Triumphie, dziewczyna o lekko brązowej karnacji przeglądała koronkowe majtki. Pomijając już obiekt jej zainteresowań, ja skupiłem się na swoim. A wyglądała naprawdę kobieco. Czarne i długie włosy, duże cycki, niebieska spódnica odsłaniająca zgrabne nogi zapakowane w  długie obcasy. Nie zastanawiając się długo wlazłem do sklepu z bielizną i przywitałem się z nią. Z dzisiejszej perspektywy stwierdzam, iż popełniłem błąd. W sklepach zawsze czułem się mniej pewnie i mój podryw jest zdecydowanie gorszy jakościowo w takich miejscach. Już nie wspominając o sklepie z bielizną…

Nie wiesz jak zdobyć pewność siebie? Przeczytaj poniższe artykuły:

http://piaskownicameksa.pl/tag/pewnosc-siebie/

 

Mimo wszystko, w tym przypadku poczułem magię przyciągania. A raczej wzwodu… Bo już chwilę po przywitaniu poczułem jak coś szaleje w moich spodniach. A to rzadkie przy podejściu.

– Cześć. Jestem Arek. – Przywitałem się.

– Sori. Aj dont spik polish.

samotne walentynki

Kurwa, podnosimy poprzeczkę. Na szczęście lata w korpo przygotowały mnie na taki moment i zaczęliśmy nawijać po angielsku, by oddalić samotne walentynki. Okazało się, że ma na imię Basima i pochodzi z Bagdadu. To akurat coś nowego. Nieźle. Uznałem, iż nie ma sensu tracić czasu i zaproponowałem kawę. Od razu, tu i teraz. Spontanicznie wybór padł na karmelową wersję z Maca. Z kuponem dwie kawy to 12 zł, więc inwestując tyle w nieznajomą kobietę, nikomu korona z głowy nie spadnie.

Jako, że miałem dziś jeszcze jedno spotkanie to nie mogłem z nią długo posiedzieć. Zgarnąłem numer telefonu i postanowiłem lekko przemyśleć moją strategię. Do tej pory jedyna moja styczność z kulturą arabską oznaczała raz na jakiś czas strucie się przy wódce osiedlowym kebabem. Szczególnie po wybraniu wersji ostrej doznanie to wzmacnia się jeszcze bardziej gdy następnego dnia mój żołądek krzyczy „allah akbar”!

Zajrzałem do tajemnego źródła wiedzy zwanego Youtubem. Okazuje się, że fraza „date arabic women” daje pozytywnie rozbudowane wyniki. Można znaleźć informację o tym, iż tego typu kobiety świetnie gotują oraz są bardzo rodzinne. Tia, mocno przydatne informacje…

Uznałem, iż nie ma sensu tracić czasu i zaprosiłem ją jutro spotkanie. Ten specjalny wieczór miał mi tylko ułatwić sprawę. Zaakceptowała. Samotne walentynki to nie była opcja dla niej. Oczywistym było, iż tego dnia będzie niezwykle trudno wbić się gdziekolwiek w centrum, więc wybrałem bezpieczną alternatywę. Była nią mała pizzeria na Ochocie. Wszystko przebiegało bardzo fajnie. Czasami żarty, czasami poważne tematy. Dużo dotyków i przytulania na które bardzo dobrze reagowała. Spróbowała również typowego shit testu pytając:

– Jesteś jednym z tych Playerów?

– Jakich Playerów? – Udałem, iż nie wiem o co chodzi.

– Gości, którzy zaczepiają dziewczyny w galeriach handlowych, by przespać się z jak największą liczbą  z nich.

– Ciekawe. Pierwszy raz o tym słyszę. – Uśmiechnąłem się. By była jasność, to nie kłamstwo. To flirt.

Jako, że rozmawiało nam się coraz lepiej, a znikający dzbanek piwa zdecydowanie rozluźnił nas oboje to zaproponowałem zmianę lokalizacji. W między czasie wspomniałem coś o szampanie u mnie w lodówce. Wyszliśmy z pizzerii i skierowaliśmy się do dosyć popularnej knajpki. Na miejscu okazało się, iż wszystkie miejsca są zajęte. W Walentynki? Jak to możliwe? Totalnie się tego nie spodziewałem, więc od razu zaproponowałem wspomnianego wcześniej szampana. Chwilkę zaczęła się wahać i zastanawiać, jednak postanowiłem rozwiać jej niepewność łapiąc za rękę i prowadząc w miejsce docelowe.

To co się mogło dalej rozegrać w moim mieszkaniu to już raczej nie tajemnica dla każdego kto czytał moje wcześniejsze wpisy. Rozegrałem standardową taktykę „Danie i zabranie”. Gdy dziewczyna zaczęła mieć pierwsze opory i miałem wpleść „Zabranie”, idealnie wgrał się dzwoniący telefon. Okazało się, że to kumpel, z którym parę dni wcześniej zerwała dziewczyna. Wyszedłem do drugiego pokoju.

– Co robisz ? – Zapytał mocno zacinającym głosem dającym wprost do zrozumienia, iż jest nieźle nawalony.

– Pracuję. – Skłamałem.

– Dzisiaj? Są walentynki. Wszyscy świętują.

– A Ty jak świętujesz? – Pytanie retoryczne.

– A wiesz… kupiłem sobie pół litra wódki i tak sobie piję. Takie Walentynki. Kurwa. Nigdy nie miałem tak smutnych Walentynek. Jak chcesz to wbijaj. Napijemy się.

– Nie dam rady. – Odpowiedziałem. – Mam jeden projekt do skończenia.

To się nazywają samotne walentynki. Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a po rozłączeniu posiedziałem jeszcze chwilę sam w drugim pokoju. Gdy wróciłem, Basima sama się do mnie zaczęła kleić. „Danie i zabranie” znów zadziałało. Spędziliśmy piękny wieczór, którego szczegóły zostaną już moją tajemnicą. Gdy dziewczyna zasnęła wtulona w moje ramiona przyszła mi pewna szatańska myśl. Miałem jeszcze trochę w głowie moją zawistną ciotkę. Zdając sobie doskonale sprawę z tego jak zacofana i skostniała w kwestii muzułmanów jest moja rodzina, postanowiłem zrobić lekkie zamieszanie na weselu i zaprosić Basimę jako moją osobę towarzyszącą…

samotne walentynki

Pani ze zdjęcia to Gigi. Jej Instagama znajdziecie tu:

https://www.instagram.com/graszkaigraszka/

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer

Dodaj komentarz