Żyjemy w czasach gdy osoby wchodzące w świat dorosłości chcą mieć wszystko od razu. Dzieciństwo przyzwyczaiło ich, że nie muszą na nic czekać. Najnowsze gry i muzykę pobierają za pomocą szybkiego i stałego łącza. Gdy jakiś film pojawia się w sieci w słabej jakości to proszą o kasę swoich rodziców na bilet do kina, a z nadwyżki fundują sobie żarcie w jednym z wielu barów szybkiej obsługi. Za ubrania na imprezy płacą z karty kredytowej swoich staruszków, a po jednorazowym użyciu, zwracają do sklepu. Wszystko szybko, na teraz i bez żadnych konsekwencji.

W ostatnich dniach czytałem artykuł o 17-letnim chłopaku z Kanady, który za pomocą karty kredytowej ojca kupował różne dodatki do gry FIFA. Narobił długu na łączną kwotę 7600 dolarów! Nie pytajcie się mnie jakiego typu dodatki można kupić za taka kasę. Ostatni raz grałem w piłkę od EA w 2005 roku i wtedy wystarczyło kupić grę, by mieć cały pakiet. Teraz producenci wymyślają różne sposoby, by dodatkowo zarobić na graczach. Przykładowo sprzedając za prawdziwe pieniądze nowe, wirtualne koszulki dla zawodników. Gdy zrobiłem szybkie zapoznanie z tematem, okazało się, ze tego typu przypadki zdarzały się już wcześniej z innymi tytułami. Czasami rodzicom udało się uniknąć płacenia, a nieraz było to nieuniknione. Z jednej strony to miły gest jak producent gry potrafi zrozumieć sytuację i przyjmuje zwrot przedmiotów, a z drugiej to z jakiego właściwie powodu miałby tak robić? Opiekunowie dają dostęp do karty kredytowej swojemu potomkowi, więc powinni się liczyć z konsekwencjami. W ten sposób wychowują pokolenie ludzi, którzy przekraczając wiek dorosłości oczekują, że wszystko zostanie im podane na tacy.

Taki człowiek w wieku 19-lat nie widzi innej opcji jak odniesienie sukcesu. Teraz sobie postudiuje parę lat. Będzie imprezował tak często jak to tylko będzie możliwe, a gdy nadarzy się  okazja to załatwi sobie Erazmusa, by zwiedzić kawałek świata. W skrócie, korzysta z życia, bo to jedyna okazja, by mieć tak długi okres bezstresowej zabawy. Gdy się ten czas skończy to założy jakiegoś Startupa lub pójdzie pracować do korporacji za 4 tysiące netto na początek. W końcu tam tylko wypatrują takich młodych, wykształconych ludzi. Prawda? Nie, nieprawda. Korporacje czekają na ludzi z praktyką, którzy nie próżnowali przez okres studiów i poza imprezami mieli też czas, by przejść odpowiedni staż przygotowujący do odpowiedniego zawodu. Jeżeli wcześniej o tym nie pomyśleliście to teraz Was to czeka. Jak będziecie mieć szczęście to ktoś za ten staż zapłaci.

simply-red-1359040-1920x1440

Startupy to również ciekawe zjawisko naszych czasów. Obecnie wszyscy myślą o założeniu własnego, najlepiej za czyjeś pieniądze, interesu. Grunt to wymyślić jakąś aplikację lub stronę internetową, znaleźć inwestora, sponsora czy anioła biznesu, a następnie stać się drugim Markiem Zuckerbergiem. Niestety, zmartwię Was. Takie żyły złota jak Facebook nie jest łatwo wymyślić. Co nie znaczy, że Was zniechęcam. Zawsze warto próbować. Może jednak lepiej spróbować podejść inaczej do własnego biznesu? Bardziej oldschoolowo?

Gdy byłem małym dzieckiem i ktoś się mnie pytał co chcę robić w życiu, odpowiadałem niestandardowo. Nigdy nie marzyłem, by być strażakiem, piłkarzem czy policjantem. Zawsze odpowiadałem, że chcę zostać „kierownikiem firmy komputerowej”.  Sam już nie wiem czy miałem wtedy na tyle zryty mózg, by rzeczywiście mieć takie marzenia czy może moje plany były podyktowane osobą Billa Gatesa i tym jak ważnym produktem w tamtych czasach był system operacyjny Microsoftu. Ważne było jedno: Taki miałem cel i całe życie do niego dążyłem.

Po skończeniu liceum, rozważałem uruchomienie własnej firmy, natychmiast. Powstrzymałem się jednak i poszedłem na studia. Jednocześnie zdobywałem praktykę w pracy. Późnej trafiłem do drugiej firmy otrzymując wyższe stanowisko, lepszą pensję i poważniejsze zadania. Po tym, przeniosłem się do korporacji gdy otrzymałem propozycję pracy jako Project Manager. W wieku 26 lat, ostatecznie wystartowałem z własnym biznesem. Miałem wtedy o wiele większe doświadczenie niż chwilę po maturze oraz pieniądze, które mogłem zainwestować. Oczywiście, mogłem zacząć 7 lat wcześniej. Jednak z moimi wcześniejszymi umiejętnościami mógłbym sobie pozwolić co najwyżej na uruchomienie serwisu komputerowego. Obecnie, prowadzę przedsiębiorstwo, która obsługuje informatycznie oraz prowadzi projekty dla wielu czołowych firm w swoich branżach. Gdyby mi nie wyszło z własnym biznesem to zawsze mógłbym wrócić do dobrze płatnego etatu. Nawet w tym momencie mogę to zrobić. Nie zrezygnuję jednak ze swoich marzeń i celów. Szczególnie, że w tym momencie mam nowe.

Czasy szybkiego internetu, jedzenia czy przelewów błyskawicznych nie oznaczają, że wszystko dostaniemy od razu na tacy. Czasami warto coś poświęcić i zainwestować. Nie liczcie na to, że przyjdzie Anioł Biznesu i otworzy dla Was sakiewkę z pieniędzmi. Jeżeli macie jakiś cel, wymarzoną pracę lub własną firmę to po prostu zacznijcie do tego dążyć. Nie czekajcie na nic. Im wcześniej zaczniecie tym lepiej.

Jak zawsze, zachęcam do odwiedzenia portali społecznościowych:
fb_icon_325x325pinterest_1475538227_280instagram_askomputer
Close